"Podwójny Uśmiech"
Menu
Subskrypcja


Wyszukiwarka


System zarządzania treścią dostarczyła firma Hyh - tworzenie i projektowanie stron Katowice.

Bliźniaczki niemowlaczki

Patent na spacer

Spacer z bliźniętami to niezłe wyzwanie dla mamy lub opiekunki. Przede wszystkim musisz najpierw wyjść z domu - często pokonując trudności typu ciasna winda, 4 piętro bez windy i ciężki wózek, a także ubieranie dzieci i siebie.

Kiedyś przeczytałam w jakimś poradniku, żeby najpierw ubierać siebie, a potem dziecko. Ten, kto to pisał, nigdy nie wychodził na zimowy spacer z bliźniętami... A przecież spacer to najlepsza metoda, aby czasem uśpić dwa małe wrzaskuny. Spacer to doskonała forma relaksu. To w końcu często jedyna możliwość zrobienia zakupów i zamienienia kilku zdań z inną osobą dorosłą, a co za tym idzie - jedyna metoda na nie poddawanie się izolacji.

Kiedy na pierwszy spacer?

Decyzja o wyjściu na pierwszy spacer jest uzależniona od wielu czynników. Jednym z nich jest pora roku - w lecie czy późną wiosną można ze zdrowymi dziećmi wychodzić w zasadzie już w drugim tygodniu życia. Późną jesienią czy w zimie, zwłaszcza przy wcześniakach, należy najpierw zacząć od werandowania. Werandowanie polega na ustawieniu odpowiednio ubranych dzieci przy oknie, w celu przyzwyczajenia ich do zimnego powietrza. Dzieci urodzone w zimie ubieramy ciepło (w kombinezony i czapeczki), przykrywamy kocykiem (może ciut lżej niż przy wyjściu na spacer) i stawiamy na kilka minut przy szeroko otwartym oknie. Następnego dnia czas werandowania wydłużamy. Pamiętam, że same przygotowania do werandowania zajmowały nam ok. 20 minut (ubieranie, które nie wychodziło mi jeszcze zbyt sprawnie), później przez 5 minut dzieci się wietrzyły, a kolejne 15-20 minut je rozbierałam. Dzieciaczki najczęściej przesypiały całą operację.

Gdy chłopcy mieli miesiąc, wyszliśmy z domu na pierwszy 15-minutowy spacer. Był Nowy Rok, lekki mróz, świeciło słońce. Na krótkie wyjście nie trzeba było nic zabierać, bo i tak nie oddalaliśmy się zbytnio od domu. Chłopcy słodko spali, a my dumni jak pawie przechadzaliśmy się po uliczkach. Kilka dni później musieliśmy jednak wyjść z domu na konsultacje lekarskie, czyli na kilka godzin! Przerażona wizją opuszczenia mieszkania na dłużej, a także znacznego oddalenia się od domu omawiałam problem z koleżanką przez kilka dni. Zastanawiałam się, co ze sobą zabrać i czy wystarczy tylko podwoić to, co piszą w poradnikach dla rodziców jednego dziecka? Ile mogę potrzebować pieluszek, ubranek zapasowych, smoczków?

Zanim wyjdziecie na pierwszy dłuższy spacer albo do lekarza, zastanówcie się, co może wam być potrzebne. Unikniecie dzięki temu niepotrzebnego zdenerwowania. Mówię tu oczywiście o poważnym wyjściu z domu, w przypadku krótkiego spaceru wokół domu rzeczy te są najczęściej niepotrzebne - w końcu i tak nie będzie dzieci na dworze przebierać czy przewijać.

Rzeczy niezbędne podczas dłuższego wyjścia z domu:

  • torba - najczęściej jest to torba kupowana razem z wózkiem, zaopatrzona w wiele kieszonek i przegródek. Dzięki nim klucze i dokumenty będą miały swoje miejsce, herbatka się nie wyleje, pieluszki nie pogniotą.
  • podkład do przewijania - niektóre torby są wyposażone w takie podkłady.Ja uszyłam podkład z miękkiego polarku i nieprzemakalnego materiału. Zabierałam go zawsze ze sobą. Jest konieczny przy przewijaniu czy przebieraniu dzieci poza domem.
  • pieluchy - ciężko powiedzieć, ile pieluszek będzie wam potrzebna, wiele zależy tu od czasu, jaki zamierzacie spędzić poza domem. Lepiej wziąć więcej niż za mało. Moim zdaniem po 3 pieluszki na dziecko powinny wystarczyć. Dobrze jest też mieć przynajmniej jedną pieluszkę tetrową do wycierania buzi.
  • chusteczki pielęgnacyjne (wilgotne) - można wziąć ich kilka (dobrze jest zaopatrzyć się w małe pudełeczko), doskonałe przy przewijaniu, ale też do wytarcia rąk (także własnych) czy buzi dzieci.
  • środki pielęgnacyjne - czyli krem przeciwko odparzeniom (czasem dostępny w malutkich pudełeczkach, praktycznych podczas wyjść z domu), a także krem przeciwsłoneczny, a w zimie krem ochronny do buzi (nie może zawierać wody).
  • ubranka na zmianę - przynajmniej dwa komplety na wypadek zmoczenia czy ulania.
  • mleko i herbatka w butelkach - jeśli nie karmisz piersią, musisz pamiętać także o mleku dla dziecka i herbatce. Polecam ciepłą wodę w termosie i odpowiednią porcję mieszanki w butelkach.
  • przekąska dla mamy - jakieś herbatniki lub owoce i woda mineralna.
  • dodatkowe rzeczy - woreczek foliowy na zużyte pieluchy i chusteczki (nie zawsze pod ręką jest kosz na śmieci), smoczki (jeśli ich używacie), grzechotki.
  • Jeśli wybierasz się na kilkugodzinny spacer - weź ze sobą książkę albo gazetę. Gdy dzieci zasną, może uda ci się posiedzieć na ławce i trochę poczytać.

Jak szybko wyjść z domu?

Wyjście z domu, zwłaszcza to pierwsze poważne wyjście, jest najczęściej nerwowe, bo dzieci marudzą i płaczą, mama jest zdenerwowana, czy o wszystkim pamięta, czy dzieci się nie spocą. Potem jeszcze tylko trzeba wydostać się z domu i mieć siłę na spacerowanie. Pamiętajmy jednak, że spacery odprężają, dzieci na nich najczęściej dobrze śpią, a mama może się spotkać z innymi dorosłymi - może także z inną mamą bliźniąt?

Gdy moje dzieci były maleńkie i nieruchliwe, ubierałam je po kolei: rękawiczki - rękawiczki, czapeczki - czapeczki, kombinezony - kombinezony. Potem wkładałam ich do wózka lub fotelików, wystawiałam do dużego pokoju, otwierałam szeroko balkon, miałam więc pewność, że chłopcy się nie zgrzeją. Sama zaś, spocona jak mysz, mogłam się szybko zebrać do wyjścia.

Rok później, w zimie, bo temat ten powraca głównie zimą, gdy ubierania jest masę, a ubrane dzieci szybko mogą się spocić - sprawa nie wyglądała już tak różowo. Moje dzieci stały się bardzo energiczne i ruchliwe. Ubierałam najpierw jednego, sadzałam go na podłodze, zaczynałam ubierać drugiego. W tym czasie ten ubrany się przewracał, nie mógł się za bardzo ruszyć, więc ryczał, zaczynał raczkować do przedpokoju, rycząc przy tym i pocąc się niemiłosiernie. Ja cała w stresie, że tamten zaryczany i spocony - ubierałam drugiego. Po chwili raczkowali i ryczeli obaj. Przy tej kakofonii ubierałam się ja. Jakbym podczas tej operacji miała na sobie płaszcz i kozaki, musiałabym chyba wejść pod prysznic. Jak jeździliśmy gdzieś wózkiem - nie było tak źle, w wózku bowiem dawali się posadzić i przypiąć i cierpliwie czekali, ale wyjazd samochodem, odkąd chłopcy skończyli 9 miesięcy i przesiedli się na większe foteliki samochodowe, zamontowane na stałe w aucie, wyglądał właśnie tak. Nie wiem, dlaczego nie wpadłam wtedy na pomysł, żeby ubranego delikwenta posadzić w wózku albo krzesełku do karmienia (krzesełko może nie byłoby najlepszym rozwiązaniem, bo gruby kombinezon na pewno nie ułatwiłby zadania - ale wózek zawsze sprawdzał się doskonale). A i tak mieliśmy ułatwioną sytuację, gdyż mieszkaliśmy na parterze z podjazdem dla wózków, wystarczyło więc wyjechać z domu wózkiem. Mimo to marzyłam o dniu, kiedy chłopcy zaczną chodzić i nie będziemy musieli ich nosić, kiedy spokojnie będą się sami ubierać. Gorzko musiałam się jednak rozczarować. Około drugiego roku życia dzieci przechodzą przez fazę "siam-siam!" i zwykle chcą wtedy same wkładać buty albo kurtki, najczęściej wtedy, gdy akurat jest mało czasu i trzeba natychmiast wyjść z domu. Jeśli dodamy do tego bunt dwulatka - wyjścia z domu znowu stają się dramatyczne... Ale w okolicach 3 urodzin wszystko się normuje, dzieci chodzą, ubierają się. Moi chłopcy na przykład potrafią wkładać buty, kurtki i czapki, mają więc zajęcie, a ja tym samym mniej roboty.

Kilka dobrych porad przy wychodzeniu z domu:

  • maleńkie dzieci ubieramy stopniowo, a ubrane stawiamy przy otwartym oknie albo balkonie, zapięte w wózku lub fotelikach. Następnie ubieramy się sami. W lecie nie ma z tym problemu, najgorsze są wyjścia zimą.
  • wybieraj ubrania łatwe do założenia i zapięcia, aby cała "operacja" trwała jak najkrócej. Pamiętaj o tym, aby - w przypadku umówionego spotkania albo wizyty u lekarza - rozpocząć wszystko wcześniej. Bardzo często, gdy będziesz ubierać drugie dziecko, pierwsze akurat zrobi kupkę albo mu się uleje i będziesz musiała zaczynać od początku.
  • jeśli musisz wyjść z domu bardzo wcześnie rano, przygotuj ubranka oraz wszystkie akcesoria do zabrania dzień wcześniej. Możesz też dzieci położyć spać częściowo ubrane.
  • postaraj się o osobę, która pomoże ci przy ubieraniu dzieci albo znoszeniu wózka.
  • siebie ubieraj na samym końcu, jeśli nie chcesz być mokra od potu.

Więcej na ten temat, a także o niechcianej izolacji matki, o korzystaniu z komunikacji miejskiej - czytaj wkrótce w nowym wydaniu poradnika "Bliźnięta i co dalej?"

Jeżeli chcesz poczytać o patentach na spacer, opracowanych przez inne mamy, zajrzyj tutaj.

Copyright © 2003-2019 blizniaki.net.

Użytkownicy portalu nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia właściciela strony.
Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody właściciela strony.