Stowarzyszenie
"Internetowy Klub Bliźniaka"
KRS 0000206719
1% dla bliźniąt
Menu
Subskrypcja


Wyszukiwarka


Dotpay

Miasto Dzieci

Bezpieczny internet

System zarządzania treścią dostarczyła firma Hyh - tworzenie i projektowanie stron Katowice.

Mamine zapiski

Chorowanie bliźniąt

Jakie to szczęście, że dopiero teraz, gdy dzieci mają prawie dwa lata, mogę się wypowiedzieć na ten przykry temat. Jak dotąd choroby nas omijały - poza jakąś trzydniówką (to taka choroba, przy której człowiek jest mądry czwartego dnia... najpierw wysoka gorączka, żadnych innych objawów, ale na dobrą sprawę sama gorączka może wskazywać na początki ospy, różyczki, odry, zapalenia układu moczowego... a czwartego dnia dziecko dostaje wysypki "wędrującej", tzn. plamki pojawiają się na buzi, klatce piersiowej i "schodzą" pomału do stóp. Tego dnia spada też temperatura, a dziecię odżywa. Ponoć jest zaraźliwa - u nas okres "inkubacji" trwał jakoś długo, bo Jędruś zachorował miesiąc po Kamilku...)
Rok temu, w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, dzieci złapały (prawdopodobnie) rotawirusa - biegunka plus wymioty plus wysoka temperatura. Coś okropnego, nikomu nie życzę. Mój pokarm (to był jeszcze okres "cycusiowy") był jedyną rzeczą, jakiej nie zwracały... karmiłam ich więc na okrągło... to nie były przyjemne dni. Dzieci schudły po 1,5 kg...

Tej jesieni jest gorzej. Najpierw zapalenie gardła, wysoka temperatura, gardło czerwone, potem katar, kaszelek lekki. Miesiąc później - znowu jakiś wirus, ale że pojawia się tylko gorączka (40 stopni, bo mój Andrzejek nie rozdrabnia się, o nie, on od razu choruje "z grubej rury"), stawiam na zęby - piątki... Na drugi dzień jest już biegunka, ale poza tym Andrzejek jest w doskonałym nastroju, bawi się, je, nie marudzi jakoś szczególnie, temperatura spada... Niestety, kolejnego dnia choruje także Kamilek - zębami trudno się zarazić, więc musi to być coś innego ?. Katar, lekki kaszel, temperatura... dzieci poza tym w doskonałym nastroju... Leczymy się po konsultacji telefonicznej - zwykłe przeziębienie... Tydzień później, ze zdrowymi (moim zdaniem) dziećmi idę na bilans dwulatka. Okazuje się, że chłopcy mają poważne zapalenie oskrzeli! I tu uwaga - choroba ta może przebiegać u dzieci bezobjawowo. Moi chłopcy dostali co prawda znowu temperatury, ale kasłali sporadycznie, katar znikł. Za to w płuckach i oskrzelach - orkiestra... Zmartwiłam się okropnie, poczułam się wyrodną matką, która zwykłej choroby u dzieci nie zauważyła... Dostaliśmy antybiotyk na 10 dni... Potem wreszcie udało nam się pójść na...

BILANS DWULATKA

Muszę przyznać, że bałam się reakcji moich chłopców na wizytę w gabinecie. Zwykle wyglądało to bowiem tak, że Andrzejek zaczynał krzyczeć w momencie, gdy pani doktor myła ręce... Darł się tak przez całe badanie, potem wrzeszczał Kamilek, a Jędruś już wychodził na korytarz i tam głośnym krzykiem oznajmiał wszem i wobec swoje niezadowolenie.
Spróbowaliśmy przekonać ich przynajmniej do stetoskopu. Na urodziny chłopcy otrzymali zestawy małego lekarza - profesjonaliści w każdym calu od razu wiedzieli, co należy robić (z podciąganiem bluzki mamy włącznie, bo co to za badanie przez koszulę??), badaliśmy więc misia Hipolita, pieski, mamusię, brata... POMOGŁO!
Przed drzwiami gabinetu doszło co prawda do "targu", który ma być badany pierwszy (AJA NIE! AJA!) Później jednak ze stoickim spokojem dali się obejrzeć, osłuchać, opukać i zajrzeć do gardła! Andrzejek posunął się do tego, że pozwolił lekarce wziąć się na kolana i zdjąć sobie buty!!!! (rzecz niewyobrażalna). Po skończonym badaniu chłopcy gromko bili sobie brawo, jacy to są dzielni a potem... zajęli się rozkręcaniem leżanki ...

Kamiś waży 12,300, Jędruś 12,180. Mają po 87,5 cm. Są na 50 centylu. Pani doktor zajrzała do uszu, obejrzała oczka, czy nie ma zeza, jąderka, brzuszek itd.
Lekarka wypytała mnie też, co mówią (niestety, oni zamilkli na czas wizyty na amen, za to pięknie robili papa na pożegnanie) i powiedziała, że jak na dwulatki i bliźniaki - jest całkiem nieźle. Ząbki mają piękne. Chodzą dobrze (to ja musiałam stwierdzić... czy mnie coś niepokoi).

UWAGI OGÓLNE

Jest jedna i podstawowa zasada dotycząca chorowania bliźniąt - zawsze chorują razem... Nie wiem, czy udało się komuś skutecznie odizolować chorego bliźniaka od zdrowego tak, aby ten się nie zaraził. Mnie się nie udało i szczerze przyznam, że nawet nie próbuję. Dzięki temu drugi synek zaraża się w ciągu 2-3 dni, a nie tygodnia i chorowanie trwa w sumie krócej.
Trzymanie na diecie jednego dziecka też mija się z celem - osobiście nie wyobrażam sobie, że Andrzejek ma zjeść bezsmakowy kleik, a Kamilek w tym czasie jakiś serek albo aromatyczną kanapkę z szynką... Dlatego na dietę przechodzą wspólnie - mając zwłaszcza na uwadze fakt, że i tak najpóźniej za 3 dni będzie ona potrzebna drugiemu synkowi...

Na koniec życzę sobie i wszystkim rodzicom, nie tylko bliźniąt, aby tekst ten był li i jedynie ciekawostką i wspomnieniem.

Verde

Stowarzyszenie "Internetowy Klub Bliźniaka" jest Organizacją Pożytku Publicznego.
Przekaż 1% podatku na bliźnięta.

Copyright © 2003-2008 blizniaki.net