Bliźnięta i jedna huśtawka
Wiele miesięcy temu, chyba gdzieś w lecie, wpadliśmy na świetny, naszym zdaniem, pomysł. Kupiliśmy dzieciom huśtawkę. Jedna, bo na dwie przy całym "osprzęcie" dla bliźniaków nie było już miejsca. Zabawa była świetna, bąble opisywały to kiedyś w pamiętniku. Przynajmniej początkowo zazdrość o brata, który siedział w huśtawce, nie była taka wielka. Poza tym huśtawka może udźwignąć 20 kg - a wtedy bąble ważyły ok. 6-7 kg każdy. Jeden siedział w siedzonku, a drugi - podtrzymywany przez mamę - na blacie. Mogli się wiec huśtać jednocześnie. Teraz sprawy się lekko odmieniły. Dzieci potrafią już pokazać, że wyraźnie chodzi im o huśtanie. Po prostu podchodzą do huśtawki i zaczynają nią bujać, mówiąc donośnie "EEEEEHHH?" Dziś było podobnie. Andrzejek zażądał huśtania. Wystawiłam więc huśtawkę na środek pokoju, na co Kamil wyraźnie się ożywił. Pierwszego posadziłam Andrzejka, w końcu to on wymyślił tę zabawę. Na to Kamil rzucił się histerycznie na podłogę, wcisnął w pozostałe zabawki, tupał, krzyczał, płakał, darł się. Jędrek siedział w tym czasie wielce usatysfakcjonowany. Kamil wypłakał się, a potem usiadł ze zbolałą, ciężko obrażoną minką i oczkami pełnymi łez. Tłumaczyłam mu, że najpierw pohuśta się brat, a potem on. Niewiele pomagało... może tylko, gdy Kamilek mógł sam bujać brata. Przyszła pora zamiany - Kamil do huśtawki, Jędrek na dywan. "Historia lubi się powtarzać" - Jędrek w ataku histerii miotał się po dywanie, Kamil z miną szacha perskiego siedział w huśtawce. Próbowałam uspokoić Andrzejka, posadzić go na blacie, co kiedyś się sprawdzało. Niestety, tym razem zostało to ciężko oprotestowane przez Kamila, który darł się wściekle i mało nie wyskoczył z huśtawki... Wyniosłam przedmiot sporu do drugiego pokoju. Ryczeli obaj. Huśtawkę sprzedamy chyba od razu, bo nie była to pierwsza tego typu scena. Nie wiem, dlaczego nikt nie wymyślił huśtawki dla dwójki dzieci...
Jeżeli kiedyś wpadniecie na pomysł, aby kupić swoim bliźniakom huśtawkę, przemyślcie to dwa razy. Albo... kupcie dwie. :-)




