"Podwójny Uśmiech"
Stowarzyszenie na rzecz bliźniąt.
KRS 0000206719
1% dla bliźniąt

Menu
Subskrypcja


Wyszukiwarka


Dotpay

facebook

Miasto Dzieci

Bezpieczny internet

System zarządzania treścią dostarczyła firma Hyh - tworzenie i projektowanie stron Katowice.

Mamine zapiski

Jak mówić do bąbli

żeby raczyły mnie słuchać?

Niedawno, namówiona przez jedną z bliźniaczych mam, sięgnęłam po dwie książki A. Faber i E. Mazlish - "Rodzeństwo bez rywalizacji" oraz "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały". Zawarte w nich metody bardzo do mnie trafiły - postanowiłam więc je stosować i w ten sposób (wg mojego przekonania) od razu pokonać wszystkie problemy z synami. Wydawało mi się to takie proste! Wystarczy powtórzyć kilka z podanych tam zdań, stosować się do zaleceń, a problemy znikną. Niestety - moje dzieci tych książek nie czytały...
Można by spytać, jakież ja mam problemy z Andrzejem i Kamilem. Przecież to takie "grzeczne, dobrze ułożone dzieci" (zdanie pani z przedszkola, które mnie niezmiernie cieszy - przynajmniej przed innymi się maskują).
Otóż od pewnego czasu Andrzejek i Kamilek postanowili podjąć rywalizację pt. "ja będę pierwszy". Spory na tym tle pojawiają się przy rozbieraniu, ubieraniu, wychodzeniu z pokoju, wchodzeniu do wanny, jedzeniu, sprzątaniu itd. W zasadzie każdy pretekst jest dobry. Najczęściej wygląda to tak, że jeden z nich - w zależności od pogody, humoru, pory dnia, stopnia zmęczenia - rzuca hasło "a ty nie będziesz pierwszy!" i szybko się np. rozbiera. Drugi natychmiast zaczyna histeryzować "nie, nie, nie, ja też chcę być pierwszyyyyyyyyyy!!!" - co jeszcze spowalnia jego działania i powoduje, że "przegrywa" w tej rywalizacji. Wygrany ma przy tym minę wielce zadowoloną, drugi natomiast płacze rzewnie, obraża się, histeryzuje - tu proszę sobie wybrać dowolną reakcję.
Próbowałam z nimi rozmawiać, tłumaczyć, że każdy się rozbiera/ubiera/je itd. tak szybko, jak potrafi, że nie ważne, kto jest pierwszy itd. Niewiele to pomaga, niestety. "ach, więc chcesz być pierwszy", "gdybym miała różdżkę, mogłabym sprawić, że też byś był pierwszy" - tekst o różdżce czasami się sprawdza, czekam tylko, kiedy zażyczą sobie prawdziwej różdżki, wtedy będę w niezłych tarapatach...

Kolejny powód urządzania awantury - który jest starszy. Któregoś dnia wymskło mi się nieopatrznie, że starszy jest Andrzejek. Na co Kamilek oczywiście zaintonował "ale ja też chcę być staaaaaaaarszyyyyyy!" I całe szczęście, że poszliśmy na bilans czterolatka, bo okazało się, że Kamilek jest większy o dwa centymetry! Teraz chłopcy prowadzą dialogi typu:
Andrzej: A ja jestem starrrrszy! (Andrzej mówi już RRR i podkreśla to na każdym kroku)
Kamil: A ja jestem większy! Większe chłopaki są grzeczne, a stalsze niegrzeczne!

Pewnego sobotniego poranka, świeżutko po lekturze "Rodzeństwa bez rywalizacji", miałam okazję popisać się nowo nabytą wiedzą.

Andrzej i Kamil pokłócili się o dźwig, który de facto należy do Andrzeja. Andrzej się nim bawił, Kamil też chciał, Andrzej nie oddawał, Kamil ryczał. Wpadłam tam i postanowiłam wypróbować to, co przed chwilą przeczytałam:
Jeśli dzieci się biją lub gryzą - nie zwracajmy uwagi na napastnika, a zajmijmy się poszkodowanym. W sytuacjach niebezpiecznych, gdy jedno może zrobić drugiemu krzywdę, poinformujcie dzieci o zasadach panujących w domu (nie bijemy się, nie przezywamy). Opiszcie, co widzicie, a w razie konieczności rozdzielcie dzieci. Następnie powinniśmy postępować wg kilku punktów:

  1. daj dzieciom do zrozumienia, że dostrzegasz ich gniew (widzę, że jesteście na siebie źli).
  2. określ swoimi słowami punkt widzenia każdego z dziecka (Andrzejku, chcesz nadal bawić się swoim dźwigiem. A ty, Kamilku, chcesz pożyczyć dźwig od brata).
  3. doceń wagę problemu (To trudna sprawa, jest was dwóch, a dźwig tylko jeden.)
  4. wyraź wiarę w zdolność dzieci do samodzielnego znalezienia rozwiązania (Jestem pewna, że znajdziecie rozwiązanie, które zadowoli was oboje).
  5. wyjdź z pokoju.1)

Co się okazało? Chłopcy nie chcieli się zgodzić, abym wyszła z pokoju. Najwyraźniej nie umieli znaleźć rozwiązania. Po 5 minutach musiałam zastosować metodę z tej samej książki, dotyczącą bójki... Kamilek wytargał bowiem Andrzeja za uszy. Ponieważ jednak nie zwróciłam na niego uwagi, zabrałam zaś Andrzejka wraz z dźwigiem (to ważne - w przeciwnym razie Kamil odniósłby całkowite zwycięstwo) do drugiego pokoju - Kamilek zbaraniał. Najpierw się obraził, powyrzucał wszystko z łóżka, ale nie płakał, nie udawał skrzywdzonego, jak to zwykle bywa, a po paru minutach bawili się wspólnie i nawet przedyskutowali problem! (Andrzejek: Kamilku, nie mogłem Ci dać dźwigu, bo musiałem zbudować domy z klocków, ale telaz mozieś się nim pobawić.) Poczułam dumę z moich dzieci! Niestety - nie zawsze jest tak różowo...

Więcej na temat problemów z kłócącymi się bliźniętami znajdziesz w nowym wydaniu poradnika "Bliźnięta i co dalej?" (ukaże się wiosną 2006 r.)

1) Źródło: A. Faber, E. Mazlish "Rodzeństwo bez rywalizacji".

Copyright © 2003-2012 blizniaki.net. "Podwójny Uśmiech". Stowarzyszenie na rzecz bliźniąt jest Organizacją Pożytku Publicznego. Przekaż 1% podatku na bliźnięta.

Użytkownicy portalu nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Zarządu Stowarzyszenia. Kopiowanie,
redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Zarządu.