Moje bąble, cd.
Charaktery Andrzejka i Kamilka
Miękkie serduszka
Moi chłopcy mają wyjątkowo dobre serduszka. Zupełnie nie wiem, skąd w nich tyle opiekuńczości Pewnego dnia czułam się wyjątkowo podle, byłam koszmarnie przeziębiona i marzyłam o jednym - położyć się i spaaaaaaaaaaać. SAMEJ. Nierealne, pomyślicie. Cóż, spróbować warto. Położyłam się w sypialni, za 10 sekund jeden stał mi nad głową, drugi siedział na brzuchu. MAMA NIE AA! MAMA NIE AAA. AJA MAMA KOCHAM. No dobra, poprzytulajmy się... W końcu nie wytrzymałam (bo ile można wytrzymać łażenia po brzuchu i głowie...) i proszę: chłopcy, mama się tak źle czuje... dajcie mi spokój... (z bardzo słabiutką nadzieją w głosie ) Na to Jędrek wykrzyknął KOĆ KOĆ, poleciał po kapę ze swojego łóżeczka (ciekawa sprawa, tatusia przykrywa miękkim kocykiem, mnie ZAWSZE szorstką narzutą), nakrył mnie troskliwie, potem ZAŚPIEWALI mi kołysankę i....................... wyszli z pokoju zamykając za sobą drzwi!!! Szczęka opadła mi do ziemi i tak sobie leżałam pół godziny w samotności, nie wierząc we własne szczęście...
Jędrek buntownik
Jak na dwulatka przystało, Jędruś prezentuje bunt w całej okazałości. Już nawet przestałam się przejmować, chyba że trafi go np. w parku albo na ulicy... Wygląda to tak: zwracam mu uwagę (często bardzo spokojnie i nie przeczuwając nic złego), na co moje dziecię odwraca się, robi piękny piruecik i... pada plackiem na podłogę. Nie jak kamień, o nie. DELIKATNIE, żeby się nie stuknąć. Czasem wyjdzie mu mocniej (wtedy ryczy, bo go boli). Leży taki obrażony z 10 minut, po czym wstaje i wszystko jest niby w porządku... Zdarza się to ok. 10-20 razy w ciągu dnia...
Wczoraj dostał amoku w parku. Chcial jeździć na automatycznym samochodzie, który był dla niego zdecydowanie za duży. Więc nie pozwoliłam. Zaczął wrzeszczeć. Wzięłam go na ręce, nie chciał, darł się, musiałam go odstawić. Rzucił się na ziemię i wrzeszczał. Nie powiem, jak patrzyli na mnie ludzie w parku (głosy od "to histeria, niech go pani zostawi" po "jak można tak rozpuścić bachora" i "biedne dziecko, okrutna matka"...) Stałam nad nim, a on wrzeszczał. W końcu przekupiłam go lizakiem, wiem, wiem, bardzo pedagogicznie..................
Wiem, że trzeba to przeczekać, ciągle mam nadzieję, że mu minie... jest to męczące, jeśli np. pada w progu na klatce schodowej i LEŻY. Przy takich scenkach Jędrek ma całkowity zanik mięśni i czynności życiowych, tylko spogląda przez paluszki, czy mama widzi jego nieszczęście... obraża się o wszystko, często nawet nie wiem, o co...
I co ja mam z nim zrobić?





