Urlop od dzieci
Pierwszy taki "urlopik" od moich bąbelków zasponsorowała mi moja mama - gdy dzieci miały 16 miesięcy i nadal upierałam się przy karmieniu ich piersią (ach, kiedy to było...), dała mi pieniądze i kazała się na dwa dni wynieść z domu. Chłopcy zostali z babcią i tatusiem, nawet przeżyli te dwa dni i to ja chyba tęskniłam bardziej od nich... Pierwszego dnia, nie powiem, było rozkosznie - leżałam w łóżku o godz. 19, wcinałam kolacyjkę, czytałam książkę i NIC nie musiałam, a w domu toczyła się wojna pod hasłem "karmienie i kąpanie". Drugiego dnia już było gorzej, trzeciego - nie mogłam się doczekać przyjazdu pociągu.
Nieczęsto mam okazję pobyć trochę bez dzieci, chociaż wiem i czuję, że coś mi się też od życia należy... Kolejny urlop miałam wyjazdowy - zostawiłam dzieci u babci i szlochając mężowi w telefon "obiecaj, że ich za tydzień przywieziesz, obiecaj mi!" pojechałam do znajomych do Niemiec. Dzieci zostały dwa tygodnie, ja to o dziwo przeżyłam bezboleśnie... Po dwóch tygodniach co prawda chłopcy się na nas śmiertelnie obrazili, a potem dostali histerii, gdy ojciec próbował przestawić samochód w cień. Zamiast o 15, wyjechaliśmy o 11, bo dzieci od 9 rano okupowały swoje foteliki w aucie i nie zamierzały go opuszczać (a był upalny lipiec!).
Teraz bąbelki mają skończone dwa lata. Niedawno przeprowadziłam z nimi rozmowę:
Ja: Pojedziecie do babci?
Kamilek: TAAAAAAAAAAAA
Ja: A zostaniecie z babcią?
Kamilek: TAAAAAAAA. Mama PAPA!
Nie powiem, zrobiło mi się dziwnie. Ale... bez obaw zostawiłam ich u babci! Wróciliśmy do domu sami, chłopcy zostali na dwa tygodnie i przechodzą intensywną naukę siusiania na nocnik. Podobno z powodzeniem!
Spostrzeżenia mamusi odpoczywającej od dzieci:
- To nie prawda, że trzeba sprzątać codziennie - przy dwójce dorosłych wcale się tak bardzo nie kurzy!
- Możesz wejść do mieszkania z zamkniętymi oczami, bez obawy, że potkniesz się o jakąś zabawkę.
- Zmywarkę można nastawiać także co 3 dni. Kto zużywa w domu tyle talerzy??
- Wbrew pozorom wcale nie produkujemy tak dużo śmieci - można je wynosić nawet co 3 dni (chyba że się zaśmiardną w koszu).
- Na zebranie się rano do pracy wystarczy ci w zupełności godzina - nawet zdążysz pomalować paznokcie i wyskoczyć po bułeczki! Dlaczego więc zwykle wstajesz pół godziny wcześniej?
- Niektórzy ludzie naprawdę mogą w spokoju poczytać książkę! I to nie koniecznie o piesku Tropku albo o Kamyczku.
- Serce matki jest wytrzymałe i nie pęka z tęsknoty po dwóch dniach.

W ten właśnie sposób rozkoszujemy się z mężem tzw. wolnością. Chodzimy do kina, do restauracji - spontanicznie, bez konieczności planowania tego z dwutygodniowym wyprzedzeniem i załatwianiem opieki do dzieci... Tak, tak, wyobraźcie sobie, że niektórzy też tak żyją...
Ale czy nie brakuje im czegoś? Tych łapeczek na szyi, tych słodkich całusków, tego nocnego wstawania, szorowania butelek po mleku, dojadania rozciamkanych ciasteczek, którymi koniecznie chcą mnie nakarmić dzieci? Na szczęście, dzisiaj już jest piątek. Przede mną błogie weekendowe lenistwo, a potem kilka dni pracy i ... pojedziemy po dzieci!





