Stowarzyszenie
"Internetowy Klub Bliźniaka"
KRS 0000206719
1% dla bliźniąt
Menu
Subskrypcja


Wyszukiwarka


Dotpay

Miasto Dzieci

Bezpieczny internet

System zarządzania treścią dostarczyła firma Hyh - tworzenie i projektowanie stron Katowice.

Mamine zapiski

Moje bąble - cd.

Przyszła pora na przedstawienie ich osobno - w końcu Andrzejek i Kamilek są nie tylko braćmi bliźniakami, ale także pojedynczymi osóbkami.

Andrzejek, czyli mój Jędruś, Jędrula, Jędrulek, Aja. Od samego początku miał być Andrzejkiem, bo w brzuchu zachowywał się jak niesforny Kmicic. Chociaż Kamilek pierwszy zaczął mnie kopać...
Ale to właśnie Andrzejek pierwszy pchał się na świat, nie zważając na to, że do terminu pozostało jeszcze sześć tygodni. Niecierpliwy - to chyba jego cecha. Andrzejek, mały furiacik, tak bardzo podobny do mamy (zwłaszcza w chwilach złości...) To Andrzejek przechodzi przez bunt dwulatka zdecydowanym krokiem, NIE, AJA! - czyli mama, nie dotykaj, ja to zrobię sam, sam się rozbiorę, sam włożę buty, sam będę jadł. Jakikolwiek protest, pomoc z mojej strony kończą się histerią, odmową jedzenia, ubierania, rzucaniem się na podłogę i głośnym wyciem. To cały Jędruś. Samodzielny - przynajmniej taki chce być za wszelką cenę - i uparty.
Andrzejkowi "przypisaliśmy" kolor niebieski - wszystkie niebieskie ubranka nosi on (chyba że Kamilek postanowi inaczej)
W paszporcie Pan Andrzejek Tkacz prezentuje się następująco:

Andrzej1

Andrzejek ma duszę inżyniera - to on jako pierwszy układa klocki, układanki, tak długo, aż się uda. Często jednak zabawki przerastające jego możliwości prowadzą do frustracji, awantur, złości - wtedy trzeba je schować, poczekać na lepsze czasy, lepszy humor, aż mu się uda. A ile radości z sukcesu! Ile aplauzu! Wszyscy muszą podziwiać jego dzieło i umiejętności. I jak tu pogodzić jego upór z furiactwem?

Andrzej2 Andrzej3

Kiedyś miałam wrażenie, że Andrzejek jest bardziej "mamusiny". Ale to nieprawda! Oczywiście, uwielbia być przy mnie, przytulać się - jednak nie tak, jak Kamilek... Jakiś czas temu Andrzejek wpadł na pomysł, że mamusi nie wolno zanosić go do łóżeczka. Naprawdę nie wolno! Prawo takie ma tylko tatuś - po każdym myciu Jędruś biegnie do taty i woła "Tata! Tata! Mama NIE! Tata Aja aaa!". Gdy taty nie ma w domu - Andrzejek do łóżeczka wchodzi sam.

Jędruś jest starszym bliźniakiem - ale czy dominującym? Z taką opinią się spotkałam wielokrotnie. U nas się to nie sprawdza... To Andrzejek jest zwykle pokrzywdzony, Kamilek go częściej gryzł, częściej bije i mu dokucza... A mój Jędrulek, zamiast jak dzielny Kmicic rozprawić się z bratem - po prostu płacze i skarży się mamie...
Andrzejek jest jednak małym spryciarzem - korzysta bowiem z umiejętności brata, z jego zmagań i ćwiczeń - i opanowuje je potem sam w przeciągu kilku godzin (chociaż Kamilkowi zajmuje to czasem kilka tygodni). Tak było z nauką wstawania, pełzania, raczkowania, chodzenia... Chociaż chodzenie to właśnie Andrzejek opanował jako pierwszy - po próbach podjętych i zarzuconych przez Kamilka dał sobie miesiąc do namysłu i w końcu ruszył przed siebie.

Andrzej4

Dodać jeszcze trzeba, że Andrzejek to nasz domowy "crash-tester". Wszystkie "testy" trafiają bowiem na niego... Jeżeli któryś z nich ma spaść z kanapy - będzie to Andrzejek. Któryś zleci z sanek - ani chybi Jędruś. Dzieciątko wie chyba o tym, bo jest ostrożny aż do przesady, wystarczy, że stanie ciut bliżej brzegu kanapy, od razu wykrzykuje - dla upewnienia się - Aja ba? Aja ba? Co oczywiście trzeba potwierdzić, że tak, Andrzejek spadnie z pewnością, jeżeli nie odsunie się od brzegu... Najśmieszniejsze jest to, że on zawsze zachowuje maksimum ostrożności... A i tak zwykle trafia na niego...

Tatuś scharakteryzował Jędrusia krótko - "do bólu pedantyczny inteligencik-inżynier". Do tego dodałabym jego czułe serduszko, ostrożność, lekką ciapkowatość, jednocześnie zaś spryt i furiactwo... Mieszanka wybuchowa, nie da się ukryć. I chyba za to go tak bardzo kocham.

Kamilek, mój Kamiś, Kamilątko, Kamiluś, czyli Kaja. Urodził się jako drugi - wcale się na ten świat jakoś szczególnie nie wybierając, prawdę mówiąc, trzeba go było trochę zmotywować, a potem wyplątywać z pępowiny i pakować do inkubatora... Był 1 cm dłuższy i 10 gram cięższy od brata. W inkubatorku taki malutki i bezbronny - na szczęście leżał tam tylko jedną noc, a potem już dzielnie sam "maszerował" przez życie. Sprawił mi niespodziankę, nie ukrywam - do końca miałam bowiem nadzieję, że to będzie Agnisia. Nie udało się co prawda, ale mój drugi synek jest bardziej miękki, bardziej uczuciowy, troszkę bardziej dziewczęcy... W domu ma "przypisany" kolor zielony, chyba że postanowi inaczej...
Pan Kamil Tkacz legitymuje się paszportem z następującym zdjęciem:

Kamil1

Kamiluś - mamusiny pieszczoszek. Tylko mama ma prawo zanieść go do łóżka po kąpieli, jak tylko położę się na kanapie, Kamilek natychmiast jest obok i się we mnie wtula, chory Kamilek odczuwa niezmierną potrzebę przytulania się. Z drugiej strony - w łóżku ze mną / z nami spać nie umie i nie lubi, jest mu ciasno, gorąco, niewygodnie, wraca więc do siebie (i chwała mu za to).

Kamil2

Kamilek jest chyba bardziej wrażliwy od brata, to dusza artysty. Uwielbia muzykę, już nawet sam zaczyna śpiewać. Lubi rysować, malować - ale nie do przesady, kropla farby na paluszku nie zgadza się z jego pedantyczną wizją świata i jest powodem do rozpaczy.

Kamilek jest opiekuńczy. Troskliwie zajmuje się maskotkami - tubisiami, karmi je, całuje, układa spać. Andrzejek raczej jest tym mało zainteresowany - jeśli już, to traktuje to jako konkurencję z bratem "jeśli on - to i ja".

Kamil3 Kamil3

Mimo swojej łagodności - Kamilek umie dominować, to on był tym "gryzącym" bliźniakiem, to on częściej spycha i popycha Jędrka (choć trzeba przyznać, że robi to sporadycznie), to on zabiera Jędrkowi zabawki, chwilę się nad nim "pastwi" (obserwując z uśmiechem, jak brat dostaje spazmów...), a potem z dumną miną oddaje mu zabrany uprzednio przedmiot i jeszcze bije sobie brawo i każe siebie pochwalić, jaki to on jest dobry braciszek.
Kamilek jako pierwszy opanowywał wiele czynności - pierwszy nauczył się pełzać, pierwszy wstawał w łóżeczku i kojcu, pierwszy postawił samodzielne kroki. Potem dłuugo dochodził do perfekcji, bo Kamilek jest perfekcjonistą, powolnym i spokojnym jak jego tatuś. On ma czas, na wszystko. Nie tak jak brat, u którego wszystko musi być "już, natychmiast".
Kamiluś potrafi też się złościć. Nie tak jak brat - on bardzo rzadko dostaje ataków furii. Kamilek "bierze nas na litość" - zalewa się łzami, widać, ja je wyciska z oczek, płacze tak rozdzierająco (czasem mam wrażenie, że zerka przy tym, czy aby na pewno widzę jego rozpacz i pokrzywdzenie...), aż się serce kroi - mimo że wiem, iż to rozpacz udawana... W innych przypadkach Kamilek zaczyna się wściekać - on jednak nie rzuca się na ziemię (jeśli już, to bardzo delikatnie, aby sobie nie zrobić kuku... ) - mój Kamiś rzuca czymś. A raczej - wszystkim, co ma pod ręką... Ze stoicką miną bierze do ręki zabawki, poduszki, miseczki - i rzuca na ziemię, patrząc, jaką to wywoła u mnie reakcję...

Andrzejek i Kamilek - tak bardzo podobni do siebie i jednocześnie tak różni. Są moim całym światem, który dzięki nim stanął na głowie. Co ja wiedziałam o bliźniakach 3 lata temu? Nawet jeszcze w drodze nie były...

"styczeń 2004 roku"

Verde

Stowarzyszenie "Internetowy Klub Bliźniaka" jest Organizacją Pożytku Publicznego.
Przekaż 1% podatku na bliźnięta.

Copyright © 2003-2008 blizniaki.net