Moje bąble
Jakie są moje bąble? - cd
Zapomniałam o bardzo ważnej cesze moich bąbelków. Są niezwykle muzykalni. Od urodzenia, a może nawet jeszcze przed... gdy siedziałam w pracy, a oni rozgrywali mecze kopania - włączałam im Mozarta, co ich natychmiast uspokajało. Później bardzo ładnie reagowali na karuzelki i pozytywki. Do dzisiaj na ich łóżeczkach wiszą pozytywki, będące w ciągłym użyciu. Jedną z ulubionych zabawek było i jest pianinko. Nie pamiętam nawet, ile ich zużyli - wygrywają jednak z upodobaniem najróżniejsze melodie i dźwięki. Dawno już nauczyli się włączać sobie wieżę z piosenkami na płycie CD. Tańczą do nich i próbują śpiewać. Ich śpiewanie wygląda tak:
Kamilku, zaśpiewaj.
Kamilek: Taatata, Taaaaaaaatata, Taaaaaaaaaaaatatata.
Na to Andrzejek zaśmiewa się w głos i lekko zbulwersowany woła "AJA!"
Ukochaną melodyjką jest motyw z "Bolka i Lolka" - zawsze wtedy zeskakują z kanapy i tańczą w rytm, kiwając głowami jak bywalcy koncertów rockowych.
|
|
Andrzejek i Kamilek to mali pomocnicy. Od dawna już uczestniczą (ba, domagają się tego!) w nastawianiu prania. Dobrze wiedzą, że najpierw wkładamy do pralki ubrania (niestety, segregowanie kolorami trochę ich przerasta i muszę bardzo uważać, czy jakaś czarna skarpetka nie upierze się z moimi białymi bluzeczkami...
). Potem wyciągają proszek z szafki i biją się niemal o to, który mi poda płyn do płukania (w ogromnej 5-litrowej butli).
Jeszcze większą frajdę mają przy rozwieszaniu upranych rzeczy - biegną po miednicę, wyciągają pranie z pralki, potem mi pięknie podają po jednej sztuce. Najśmieszniej to wygląda, jak ciągną np. poszwę na kołdrę, albo ciężki szlafrok taty. Z takim uporem i wysiłkiem... Rozwieszanie prania nie jest bynajmniej bezinteresowne - chodzi bowiem o to, który z nich pierwszy złapie miednicę, żeby do niej wejść i szurać po podłodze... Oczywiście, miednice w domu na wszelki wypadek są dwie.
|
|
Chłopcy są niezwykle pogodni, roześmiani i radośni. To nasze małe śmiechotki. Uwielbiają się śmiać! Najczęściej to Kamilek "opowiada" dowcipy, a Jędruś aż się zanosi ze śmiechu. Chętnie ich wtedy obserwuję - patrzą na siebie, Kamilek coś "mówi" albo robi - Andrzejek wybucha radosnym śmiechem, Kamilek do niego dołącza.
Co lubią bąbelki? Kiedyś bez wahania napisałabym TUBISIE! Bajki te mogli oglądać godzinami, co było nieocenione w weekendy o 6 rano... Teraz tubisie zostały zdetronizowane przez "Bolka i Lolka" i "Sąsiadów", a także przez Krecika, Kota Filemona. Nie jest to jednak taki sam "szał".
Dzieci lubią czytać książeczki - na razie nie jest to takie prawdziwe "czytanie" - a raczej oglądanie obrazków, wiecznie tych samych - i popisywanie się spostrzegawczością. Uwielbiają oglądać zdjęcia, jest to lekarstwo na całe zło tego świata.
Co chętnie jedzą? Nie ma tego tak dużo, niestety... hitem są jogurty, serki Danio, Bakusie, parówki... , kanapki z szynką i oczywiście NUTELKA. Z owoców banany i mandarynki, czasem, jak mają dobry humor - także jabłka. Herbatniki i paluszki. Do ust nie wezmą jajka. Lubią mleko i herbatkę. Nie chcą jednak dać się przekonać do kubeczków lub niekapków - u nas nadal królują smoczki, te do butelek i te do spania. Ale na szczęście - tylko do spania!
Czego nie lubią? Brudu i błota - zniesmaczone krzyczą wtedy BLE, BLEEEEE!
Ciemności - Apa nie! Apa nie! (wtedy trzeba włączyć światło w pokoju).
Zmiany w harmonogramie dnia... wcale nie są najszczęśliwsze w weekendy, a w poniedziałek wołają uszczęśliwione: Ciocia, ciocia! Mama PAPA! A ja sama wtedy nie wiem - czy mam się cieszyć, że tak kochają swoją opiekunkę, czy płakać, że mnie wyganiają...





