Świat według bąbli, Odcinek 28 i 29
Spotkanie po latach
No może nie po latach, ale to tak ładnie brzmi... Pamiętacie takie spotkanko dawno dawno temu??? Ach, wtedy nie umieliśmy jeszcze pisać i nie było naszego pamiętniczka... ale opisywaliśmy imieninki mamusi, tak na wiosnę. My byliśmy wtedy jeszcze mali, nawet nie umieliśmy biegać! I było u nas tak duuuużo dzieci. Wczoraj też były. Te same, tak powiedziała mamusia. Ale jak się wszyscy zmienili!!!!!!! Ta nieśmiała dziewczynka (Dominika), która wtedy wcale nie chciała się z nami bawić, już CHODZI. Śmiesznie to wygląda, my przecież też biegamy, ale na rączkach głównie, a ona rączek wcale do tego nie używa, tylko nóżki. Ładnie jej to wychodzi, może i my się wkrótce nauczymy? A nasza narzeczona Karineczka MÓWI. Bardzo dużo. Ale nie umie tak ładnie tańczyć jak my! A my już bardzo ładnie tańczymy. Karineczka niestety nie chciała się z nami bawić, chyba się nas wstydzi, albo już nas wcale nie lubi... Tak w ogóle to mama nas trochę zaskoczyła tą imprezką, nic nam nie powiedziała, położ! yła nas spać, a jak wstaliśmy (jakoś tak nam się dobrze i dłuuuugo spało) - w pokoju było pełno dzieci, które bawiły się naszymi zabawkami!!! Trochę nas to zaniepokoiło... A pamiętacie tego malutkiego chłopczyka (Maksia), który wtedy tak bardzo płakał? Jaki on się duuży zrobił! I jadł coś, takie duże i okrągłe, chyba mu smakowało bardzo... mamusia wczoraj tez nam dała, to jest JABŁKO. PYCHOTKA! Można gryźć, odgryzać sobie kawałki z tego dużego okrągłego. Bardzo nam się to podobało, dobrze że Maksio przyszedł, bo dalej jedlibyśmy te papki... No i był jeszcze Kubuś. Fajny gość, ale bawił się naszymi autami. Na szczęście nie zabrał ich ze sobą. Na sam koniec imprezki wpadł na chwilkę taki duuuży chłopczyk, to chyba Filipek, on wtedy tak nas potrącał, bo się już umiał przewracać, a my tylko leżeliśmy... ale nie chciał z nami zostać, tylko chwilkę popukaliśmy w lustro razem.
Andrzejek i Kamilek
Gwiazdy TV
Nie wiem, czy już słyszeliście, ale ostatnio interesują się nami różni ludzie... mamusia i tatuś założyli nasz klub, o tym już pisałem, w tym klubie są inne dzieci, które mają brata bliźniaka (niektórzy mają też siostrę). I wczoraj jakoś strasznie wcześnie rano mamusia zapakowała nas do samochodu (byliśmy tak przejęci, że nawet nie zasnęliśmy!) i zawiozła do jakiegoś dziwnego budynku. Mało tam było ludzi, trochę musieliśmy czekać, a potem... potem weszliśmy z mamusią i tatusiem do takiej jasnej sali. Strasznie tam było ciepło, dobrze, że nas mamusia tak lekko ubrała. :-) Jakiś pan zadawał mamusi pytania, a ona opowiadała o nas. Nagle tatuś powiedział, że nas rozróżnia głównie po zachowaniu, że ja jestem niegrzeczny. JA??? NIEGRZECZNY??? Też pomysł. Ale skoro tak powiedział, to musiałem to zademonstrować, trochę mi się już nudziło i w ogóle... chyba jednak trochę przesadziłem, bo nas szybko wyprowadzili... Nie wiem, co to było za miejsce. Mamusia mówi, że jesteśmy gwiazdami T! V. A nasza niania powiedziała, że teraz wszyscy będą jej współczuć, jaką to ma ciężką pracę ze mną... naprawdę byłem aż tak okropny???
Zmartwiony Andrzejek





