Świat według bąbli, Odcinek 22, 23 i 24
A gdzie mamusia?
Mam małe pytanko, może ktoś będzie wiedział... bo jakoś ostatnio mamusia nam znika... tzn. rano jest z nami, nawet nie każe nam się bawić w samotności, tylko nas ubiera tak z samego rana i bierze do kuchni i daje chrupeczki... ale potem nagle ZNIKA. Na wiele godzin... ja nie wiem co to jest godzina, ale tak nam niania mówiła.. potem mamusia wraca, karmi nas szybciutko (nawet nie pyta, czy głodni jesteśmy, bardzo to lubię ) i trochę się z nami bawi.. ale jest taka zmęczona... i tatusia tez nie ma, ale on już wcześniej wychodził... Czy ktoś może mi powiedzieć, co się dzieje z mamusią????
Andrzejek
PS. Jak mamusia wróciła raz do domu, wybiegłem jej na spotkanie i wołałem głośno TATA TATA, ale chyba coś mi się pomyliło, bo mama się śmiała...
Nasi okrutni rodzice
Musimy się Wam poskarżyć, bo nasi rodzice zamienili się w jakieś okrutne bestie!!! W dzień są dobrzy i kochani, ale w nocy... brrr. Wczoraj śpię sobie normalnie, jak zawsze, nagle obudziło mnie burczenie brzuszka. Wstałem więc, jak zawsze, zacząłem wołać mamusię, żeby przyszła z cycusiem i mnie nakarmiła. I CO SIĘ OKAZAŁO??????? Mama NIE przyszła! Wysłała w zastępstwie tatusia, który przecież cycusia nie ma!!! Na dodatek o butelce też zapomniał! Pogłaskał mnie tylko, dał smoczka i kazał SPAĆ! A jak ja miałem spać, skoro byłem taki głodny???? I wkurzony, no bo co to za porządki???? Wołałem i wołałem, krzyczałem z całych sił, niestety, Kamil się nie obudził, mamusia też chyba ogłuchła, bo wcale do mnie nie przyszła... tylko tatuś się pojawiał co jakiś czas i głaskał po główce i kazał spać... no i... po jakiejś wieczności tego głodu i krzyku... zasnąłem. Kamilek opowiadał, że jemu też jeść nie dali... i też płakał i wołał mamusię... Ja nie wiem, co oni sobie myślą!!!! Co to za! porządki w ogóle????? Jak tak sobie policzyłem, to nie jadłem wczoraj całe 10 godzin!!!!!!! Aż dziw, że nie umarłem... za to rano rzuciłem się na cycusia z wielką siłą i pogryzłem mamusię moim nowym ząbkiem! A tak, niech ma za swoje! Chyba nikt nas już nie kocha...
Andrzejek, smutny, ale wyspany
Jestem strasznie mądry
Muszę się Wam pochwalić, jaki ja jestem mądry! Już kilka razy prosiłem mamusię, aby to napisała, ale ona wiecznie nie ma czasu... więc muszę sam! SAM SAM Niedawno odkryłem w naszej skrzynce z zabawkami taki patyk z kolorowymi kółeczkami. Bardzo mi się to kiedyś podobało, można było zrzucić te kolorowe kółka i postukać patykiem Kamila po głowie. Zwłaszcza to zrzucanie kółek było przyjemne! Ale teraz przyszło mi do głowy, że może te kółka można by też z powrotem na ten patyk powkładać??? Próbowałem chyba cały wieczór, bardzo to było trudne zajęcie, bo te kółka mi się ciągle myliły, ja jeszcze nie bardzo rozróżniam kolorki... i ciągle na górze mi zostawało zielone kółko! I tak jakoś dziwnie wisiało na boki. To nie tak miało być, tego byłem pewien! Próbowałem i próbowałem i wiecie co??? UDAŁO MI SIĘ!!!! Teraz robię to z łatwością. W końcu jestem bardzo mądry! Jest jeszcze inna zabawka, która dowodzi mojej mądrości i sprytu. Dostałem ją od mojego wujka Czarka. To taka śmieszna pi! łka z dziurkami. Mamusia czasem ją psuję, tę piłkę, i wtedy wypadają z niej kolorowe klocki. Ładne, można nimi postukać i pogrzechotać. Ale mamusia pokazała mi, że te klocki można powkładać w te dziurki! I wtedy piłka grzechocze! To jest bardzo trudne, bo te klocki wcale nie są jakimiś zwykłymi klockami, tylko mają różne kształty i kolory... ale jak mamusia mi przytrzymuje tę piłkę, to ja wtedy z łatwością wrzucam do niej klocki! Widzicie, jaki jestem mądry? I sprytny!
Andrzejek
Zdjęcia są tutaj.





