Świat według bąbli, Odcinek 105
luty 2007 - ferie zimowe w górach
19 lutego, dzień pierwszy
W tym roku pojechaliśmy na narty do Gliczarowa. Gdy wreszcie dojechaliśmy na miejsce, nie mogliśmy uwierzyć, że jest zima! W Warszawie nie było śniegu, całą drogę padał deszcz, nigdzie śniegu, już się martwiliśmy, co my będziemy robić w tych górach, a tu proszę, taka niespodzianka. Wyładowaliśmy bagaże, zwiedziliśmy pokój, obie świetlice, stołówkę - i biegiem na stok. Mama nie pozwoliła nam pierwszego dnia jeździć na nartach, niestety... za to wzięliśmy ze sobą jabłuszka.
Aby dojść do wyciągu, musimy pokonać jakieś 300 metrów w dół z górki, po śniegu, minąć budę dużego psa, a potem zejść pionowo w dół... daleko trochę, jak się ma kask, narty, buty - to ciężko... dlatego zostawimy narty na dole w wypożyczalni.
Zamiast na nartach, pojeździmy na jabłuszkach. Ale Kamil trochę za mocno szalał, podskoczył i stuknął plecami o górkę. Bolało, bolało... tchu nie mógł złapać. Na szczęście nic mu się nie stało.
20 lutego, dzień drugi
Biegniemy na narty, szybko! Bo stok nam zużyją. Wszyscy już jeżdżą, tylko nam mama nie pozwala... jakieś przerwy na śniadanie drugie czy picie, zupełnie zbędne...Kamil szaleje po oślej łączce, 60 metrów i wyciąg-linka, wjeżdża, zjeżdża, a tata tylko karnety dokupuje...
Nie będę jeździł i już. Nie wychodzi mi, nie umiem, nie chcę, góra jest za wysoka i za stroma, nie będę!
A może jednak... hej, Kamil, pokażesz mi?
21 lutego, dzień trzeci
Narty są suuuuper. Mama mi dzisiaj trochę pokazała na tej oślej łączce i pani Ewa też. Ale śmigamy razem z Kamilem! Kamil to już nawet na dużą górę wjeżdża z panią Ewą!
Ja też jadę na duuuużą góóórę!! HURRRA.
Ile godzin można jeździć po oślej łączce? Jutro jedziemy na dużą górkę!
22 lutego, dzień czwarty
Dzisiaj mieliśmy dwie lekcje z panią Ewą. Najpierw pojedynczo, a potem razem, bo sami już umiemy wjeżdżać na duzym wyciągu, tylko pan nam trochę pomaga! Jest ekstra.
Mama też nieźle jeździ. Trzymamy się zasad, mama? Dobrze jeździmy? Nie za szybko? Nie wyprzedzamy Cię? Nie na krechę?
A może by tak sobie podskoczyć i skręcić na jednej nodze? WOW!
23-25 lutego
Jeździmy i jeździmy. Tata przywozi nas na parking, zjeżdżamy sobie na dół, kupujemy karnety i śmigamy. Mama jest stara, bo się szybko męczy. My nigdy się nie męczymy. Czasem spadamy z wyciągu, wiecie, co wtedy trzeba zrobić? Szybko zejść na bok, żeby nie przeszkadzać innym. Wstać i czekać na mamę i brata. Sytuację mamy opanowaną. Umiemy sami zapiąć narty, sami je odpinamy.
Dostaliśmy dyplomy!!! Od Pani Ewy! Za to, że tak pięknie jeździmy na nartach!
26 lutego, dzień wycieczki
Pojechaliśmy do Zakopanego. Zimno, deszcz pada, nieprzyjemnie, czy możemy już jechać z powrotem i iść na narty?
Dostaliśmy ciupagi!
28 lutego, dzień wyjazdu
Niestety, dzisiaj już wyjeżdżamy... jeszcze ostatnie dwie godziny na nartach, ale taki śnieg pada, że nie dajemy rady jeździć.
Zadanie na przyszły rok - kupić gogle!
Żegnaj, Gliczarowie! Do zobaczenia za rok!
Zdjęcia z naszych ferii możecie zobaczyć tutaj.





