Stowarzyszenie
"Internetowy Klub Bliźniaka"
KRS 0000206719
1% dla bliźniąt
Menu
Subskrypcja


Wyszukiwarka


Dotpay

Miasto Dzieci

Bezpieczny internet

System zarządzania treścią dostarczyła firma Hyh - tworzenie i projektowanie stron Katowice.

Świat według bąbli

Świat według bąbli, Odcinek 101

czerwiec, lipiec 2006 - wakacje z rodzicami

Wakacje 2006

piątek, 16 czerwca

Dziś mamy wyjechać, zaraz po spaniu, a nawet w trakcie spania. Dobrze, że się obudziliśmy, bo mama chyba chciała o nas zapomnieć... wstaliśmy, jedziemy --> nad morze! Mama mówi, że to wcale nie jest daleko. Na razie trochę pośpimy...

******
trochę później, po spaniu

Tata znalazł fajoski plac zabaw! Nie było co prawda huśtawek, ale był samochód, motocykl, zjeżdżalnia, drabinki i ścianka. Jesteśmy już bardzo duzi i nawet na ściankę udało nam się wejść! Prawie samodzielnie, tylko trochę mama nam pomogła...

******

Mama, daleko jeszcze??
******

Mama, to morze wcale nie jest blisko! To jest bardzo daleko!!
******

Nawet już nie mamy siły pytać, jak daleko jeszcze....
******

Dojechaliśmy!!! Hurra. Ale mamy fajny pokój! I jest sala zabaw, co prawda zabawki trochę popsute, ale jest kinkong czy ping pong i piłkarzyki i plac zabaw. No i jest PLAŻA!

******

Plaża jest do kitu. Nie ma kamieni. Co my będziemy rzucać do wody??!!

******

Uff, na szczęście jest ty kilka bujanych samochodów. I jakieś lody i gofry.

******

Zachód słońca był piękny. To słońce się schowało do morza. Wskoczyło tam, żeby się wykąpać przed spaniem.

zachód słonca1 zachód słonca2

sobota, 17 czerwca

Dzisiaj jedziemy na wycieczkę rowerową do Dętek. Albo Dębek. Daleko chyba... Jedziemy i jedziemy, przez las, słońce świeci, a w lesie zimno, juz lepiej było iść na plażę...
Do Dębek i tak nie dojechaliśmy, bo zrobiły się czarne chmury i trzeba było wracać...
Po obiedzie tata spał, a my nie. Mama zabrała nas więc na plażę, gdzie wykopała nam wielki dół, aż do wody. A potem byliśmy na lodach.

niedziela, 18 czerwca

Plażowanie na całego. Parawan, kocyk, łopaty, wiaderka, foremki, kremy z filtrem, idziemy. Do plaży bliziutko, na plaży słonko praży, opalamy się, opalamy...

plaza1
******

Oj, chyba się spaliliśmy troszkę... zwłaszcza mamusia... i nasze biedne stópki!!!

poniedziałek, 18 czerwca

Dzisiaj jednak Dębki, bo mama trochę za bardzo się wczoraj usmażyła... nici z plażowania. Wiecie, co można robić na plaży? Niestety, nie można rzucać kamyczków, bo żadnych nie ma... Można za to kopać doły, robić babki, rzucać patyki, spacerować, nosić wodę wiaderkiem i jeszcze puszczać łódki, ale o tym później.
Dębki to jedna wielka dziura. NIC tam nie ma! Poza jednym bujanym czołgiem i jednym autkiem. Nawet nie było porządnych lodów czy gofrów! I po co jechaliśmy taki kawał drogi?! Do tego mama kazała nam iść, bo był piach i nie mogła przejechać...

wtorek, 19 czerwca

Upał chyba, ale deszczowy, taki z burzami, więc jedziemy na wycieczkę. To miała być dla nas niespodzianka... Co widzieliśmy? Autobusy na szelkach. A poza tym chyba jakiś okręt albo statek, nazywa się Błyskawica, i drugi statek, Dar Pomorza, ocenarium albo jakoś tak, z żółwiami, rybami takimi jak w domu i jeszcze jeden statek. Kto zgadnie, gdzie byliśmy?
Widzieliśmy też okropną burzę z piorunami, gradem (na szczęście małym, bo tata chciał zabierać już nasze kurtki do okrywania samochodu...), aż się z samochodu nie dało wyjść! A jak wyszliśmy, to od razu do fryzjera. Teraz mamy fajne krótkie włoski i wreszcie się nie pocimy.

wtorek i środa

plaża, plaża...
A we środę wieczorem gril. Z wujkiem Piotrkiem i ciocią Olą i wujkiem Adamem i ciocią Natalią. Dużo pysznego jedzenia, kiełbaska z keciapem i smażony chlebek i mięsko... uczymy się też jeździć na dwóch kółkach i nawet nam trochę wychodzi (na zdjęciu Kamilek)!

rowerzysta

czwartek

Wycieczka do Jastrzębiej chyba? Rowerowa. Nie było daleko, ale miasteczko leży na takiej wysokiej górze, że mama nie miała siły pedałować i trzeba było iść. W Jastrzębiej Górze było wesołe miasteczko ze zjeżdżalnią, lodami, trampolinami, łódkami, pociągiem w kształcie kaczek... Mogliśmy niestety wybrać tylko jedną rzecz, na zjeżdżalni było super!
Wiecie, jaki oni mają tam wysoki brzeg?? Nie schodzilismy na dół, bo nam się nie chciało, ale ta plaża i woda były tak daleko...

piątek, 23 czerwca

Dzień Taty! "Hej, tato, drogi tato, jak ja ciebie kocham za to, że mi pozwalasz na wiele spraw, choć mam dopiero kilka lat." Ładna piosenka, prawda? Zaśpiewaliśmy tatusiowi. I namalowaliśmy laurki. Andrzejek to nawet dla wujka Adama namalował, żeby mu nie było smutno, bo Zosia i Basia za małe są jeszcze na malowanie laurek... Bardzo mu się obrazek spodobał.
Na plaży jest zimny wiatr. Ale bawimy się.

niedziela

Wycieczka do Łeby, bo pochmurno. Ledwo wyjechaliśmy z Karwii, zrobiło się słonecznie i upalnie... po drodze pojechaliśmy do Lubiatowa, bo mama tam jeździła na obozy harcerskie. Ale obozów już nie ma... w Łebie też prawie nic nie ma, miała być ciuchcia, a to był tylko zwykły traktorek... na wydmy nie dotarliśmy, bo nam się odechciało...
Po powrocie mama na plażę, my na plac zabaw, potem na plażę, woda cieplutka, więc można się kąpać!

poniedziałek, wtorek, środa

Plaża, plaża... a po plaży - lody, gofry, bujawki. Fajnie jest na wakacjach! Obiady jemy w Złotej Rybce albo w Morskim Oku, ale w Rybce jest ciekawiej, dobre frytki i rybki i keciap...
Mama wpadła na doskonały pomysł, dzięki któremu ma trochę spokoju przy obiedzie, bo my nie marudzimy. Zawsze nosi ze sobą na obiad kolorowanki i kredki, mamy więc zajęcie. A w nagrodę dostajemy cukierka.
A mówiliśmy Wam już o łódkach? Pewnego dnia tata znalazł w lasku w drodze na plażę kawałek grubej kory. Do tej kory znalazł też patyk. Ostrugał je i zrobił... łódkę!!! Ta łódka była dla Andrzejka. Potem znaleźliśmy wspólnie kilka kawałaków kory i patyki na drugą łódkę, dla Kamilka. Łódki puszczaliśmy na próbę w baseniku, ale okazało się, że basenik przecieka... wzięliśmy je więc na plażę. Nie, nie, nie wrzuciliśmy ich do morza, bo by odpłynęły. Mama, nasza dzielna mama, wykopała nam OGROMNY basen dla łódek! Cały port niemal! Trochę jej pomagaliśmy, Kamilek dzielnie kopał, Andrzejek zbierał patyki, które odgrodziły basen od morza, żeby łódki nie uciekły. To dopiero była budowla. Łódki pływały aż miło, niestety trochę się jedna przewracała, ale tata ją naprawił.
W środę zimny wiatr wygonił nas z plaży, mama się jednak nie dała, my z tatusiem poszliśmy spać, a mama okopała się na plaży, prawie ją zasypało piaskiem, ale trochę sobie od nas odpoczęła.
Ale, ale, czy od nas trzeba odpoczywać??

czwartek, 29 czerwca

Dzisiaj mama się przestraszyła chmur na niebie i kazała nam jechać na wycieczkę. Zamiast plażowania mieliśmy więc zwiedzanie - byliśmy w Sopocie na takim dłuuugim moście, gdzie trochę baliśmy się chodzić, bo pod nami była WODA. Obok mostu pływał statek piracki... mieliśmy ogromną ochotę nim popłynąć, ale trzeba było na to bardzo bardzo długo czekać... Dlatego pojechaliśmy do Zoo. W Zoo najciekawsza była kolejka, którą mogliśmy się przejechać po całym ogrodzie, a pan maszynista opowiadał o zwierzątkach. Widzieliśmy żółwie, słonie, foki, małpki, wielbłądy, wilki, niedźwiedzie... ale nie było żyraw ani lwów...

Sopot

Po przyjeździe mama kazała nam biec na plażę, bo tu takie słońce, a ona się nie mogła w ogóle opalać i była bardzo zła...

piątek, 30 czerwca, pożegnanie

Dzisiaj musieliśmy się wynieść z pokoju... rzeczy spakowane, część przeniesiona do Cioci Oli i wujka Piotrka, a my na plażę. Siedzieliśmy tam kilka godzin, potem jeszcze byliśmy na spacerze. A myliśmy się u cioci Oli!
Wieczorem - wyjazd do domu... jaka szkoda, że mama i tata mają tak mało pieniążków i nie mogliśmy zostać jeszcze dłużej... Urlop był super!

Więcej zdjęć z naszego urlopu możecie zobaczyć tutaj.

Verde

Stowarzyszenie "Internetowy Klub Bliźniaka" jest Organizacją Pożytku Publicznego.
Przekaż 1% podatku na bliźnięta.

Copyright © 2003-2008 blizniaki.net