Stowarzyszenie
"Internetowy Klub Bliźniaka"
KRS 0000206719
1% dla bliźniąt
Menu
Subskrypcja


Wyszukiwarka


Dotpay

Miasto Dzieci

Bezpieczny internet

System zarządzania treścią dostarczyła firma Hyh - tworzenie i projektowanie stron Katowice.

Świat według bąbli

Świat według bąbli, Odcinek 15, 16 i 17

Randka

Muszę Wam koniecznie opowiedzieć o dzisiejszej randce!!!! Pojechaliśmy z mamusią SAMOCHODEM (SAMI, BEZ TATUSIA!!!!!) do Karusi i cioci Madzi. Ale się cieszyłem, że znowu zobaczę Karinkę!!! Ona co prawda kiedyś wolała Kamilka, ale od jakiegoś czasu coś między nami iskrzy... Kamil na szczęście był baaaardzo zmęczony i mamusia go nosiła, karmiła, przytulała, potem go uśpiła - w ten sposób pozbyłem się konkurencji! Sami rozumiecie, że jak się ma brata bliźniaka, który na dodatek wygląda prawie tak samo, trzeba być ostrożnym, zwłaszcza przy dziewczynach!!! Karinka jest słodka, tak się do mnie ślicznie uśmiecha!!! Trochę próbowałem ją poprzytulać, byłem ciekaw, czy pamięta nasze ostatnie spotkanie (to widać na zdjęciu), gdy się tak miło przytulaliśmy. No, do czasu, aż mnie pobiła... widać niezbyt jej się podobały moje zaloty... ale za to dzisiaj! Ach, jak było sympatycznie... leżeliśmy obok siebie, bawiliśmy się grzechotkami, trochę ją potrzymałem za bluzkę, uważając jednak, aby n! ie zejść poniżej pępuszka, bo wtedy dziewczynki robią się dziwnie drażliwe... Najsympatyczniejsze było jednak to, że ciocia Magda zabrała Karinkę z kocyka i wreszcie miałem tę czadową żyrafkę dla siebie!

Powiem Wam w tajemnicy, że nasza mamusia to extra kierowca!!! Jechaliśmy tak daleko, deszcz padał, a ona się nic a nic nie bała! Całą drogę uważałem, czy dobrze jedzie i jak sobie radzi. I nie miałem ŻADNYCH zastrzeżeń! A w drodze powrotnej to nawet tak zaufałem jej umiejętnościom, że się ciut zdrzemnąłem.

Andrzejek

Krzesełko do karmienia

Wczoraj był chyba bardzo ważny dzień! Rodzice zabrali nas na zakupy. Muszę ja to opisać, bo Andrzejek przespał całą wyprawę. hihi. Pojechaliśmy do jakiegoś miłego sklepu, gdzie mama wyjęła mnie z fotelika i wsadziła... no właśnie, CO TO BYŁO??? Taki dziwny fotelik - nie fotelik, wysoki, że wszystkich dobrze widziałem bez zadzierania głowy i nie musiałem już oglądać samych nóg! Bardzo mi to odpowiadało. Na dodatek do tego fotelika umocowany jest BLAT - ladny, niebieski. W ten blat można stukać grzechotką, na to wpadłem dopiero w domu, bo sie okazało, że tatuś kupił dwa takie foteliki! Dla mnie i dla Andrzejka, na szczęście takie same, bo już się bałem, że Jędrek będzie miał lepszy fotelik ode mnie! A, już wiem, to się nazywa KRZESEŁKO DO KARMIENIA.
Strasznie trudna nazwa, KRZESEŁKO... No więc siedzę sobie czasem w tym krzesełku, jak mnie mamusia tam posadzi, wszystko widzę, stukam intensywnie grzechotką lub łyżeczką w blat, o ile coś takiego dostanę do rączki... Najlepszą jednak zabawą jest wyrzucanie tych wszystkich zabawek z blatu na ziemię! Wtedy mamusia lub tatuś muszą sie pochylić i podnieść nam te zabawki! Bardzo jest to śmieszne.
Wydaje mi się, że już jesteśmy bardzo duzi... Teraz przy śniadanku siedzimy wyżej niż mamusia i tatuś!!!! I wszystko widzimy!!! Nawet to, co dotychczas ukrywali przed nami na stole!

Kamilek

Nowe umiejętności

Ja to już jestem niesamowicie dorosły. Ostatnio nauczyłem się tylu nowych rzeczy!!!!!!!! Jak tatuś przytrzyma mi nóżki, prawie-prawie udaje mi się podnieść i USIĄŚĆ. A wtedy mamusia się cieszy, tatuś mówi BRAWO, a Andrzejek klaszcze. :-) W wózku sprawa jest dużo łatwiejsza, nie wiem dlaczego, ale jakoś jest się czego przytrzymać. I też sobie siadam! Wtedy od razu świat inaczej wygląda, można popodziwiać te warczące samochody i chodnik i drzewka i inne dzieci, które kopią piłkę. Ostatnio widzieliśmy KONIKI. Były takie małe, prawie jak my!
O czym to ja... aha, nowe umiejętności! Od jakiegoś czasu udaje mi się baaaaardzo ładnie stanąć na rączkach i nóżkach, mamusia mówi, że prawie raczkuję! I odkryłem jedną super sprawę. Otóż jak się podeprę na ramionkach i odepchnę nóżkami, PRZESUWAM się! w ten sposób mogę dostać się do zabawki, którą bawi się Andrzejek. Albo wejść pod stół. I uciec Andrzejkowi!

Wczoraj mamusia wpadła na super pomysł na spacerku! Posadziła nas naprzeciwko siebie. Na początku byliśmy trochę zaspani i niezbyt nas to obchodziło, ale potem się okazało, że możemy dosięgnąć naszych rączek! Albo czapeczek! Tzn. Andrzejek próbował ściągnąć mi czapkę, ale mu nie dałem. Mam nadzieję, że teraz już zawsze będziemy tak jeździć!

Kamilek

Fotki można obejrzeć tutaj.

Verde

Stowarzyszenie "Internetowy Klub Bliźniaka" jest Organizacją Pożytku Publicznego.
Przekaż 1% podatku na bliźnięta.

Copyright © 2003-2008 blizniaki.net