Świat według bąbli, Odcinek 97
Tylko tyle?? - czyli urodziny, Mikołajki i inne prezenty
05.12.2005 r.
Andrzejek i Kamilek byli bardzo przejęci zbliżającą się wizytą Mikołaja. Kombinowali, jak mogli, żeby go podejrzeć.
Kamilek: mama, a jak ja zamknę oczy, to Mikołaj przyjdzie?
ja: nie synku, Mikołaj nie lubi być podglądany, musisz mocno spać.
K: Ale ja się schowam pod koldłę!
ja: Nic z tego, nie można na niego patrzeć. Masz spać. Dobranoc.
Wyszłam z pokoju. Po chwili słyszę: Mama! Chodź tutaj!
Idę więc.
Kamilek: Mama, ale jak ja się położę buzią do ściany, to nie będę mu przeszkadzał w robocie!
07.12.2005 r.
Coś mam wrażenie, że Mikołaj się nie spisał. Tyle czekania, pieczenie pierniczków, szykowanie - a on przynosi skromne 3 malutkie prezenciki?? Wstaliśmy o świcie, ciemno jeszcze było, ale baliśmy się wyjść z pokoju, zwiększaliśmy tylko więc nagłośnienie, żeby mama w końcu wstała i zaprowadziła nas do pokoju, w którym wisiały skarpetki. Wchodzimy - skarpetki są, ciasteczka zeżarte wszystkie (a taką mieliśmy na nie ochotę!), a prezentów jak na lekarstwo... Jeden malutki wagonik, no dobra, z maszynistą, to nie wagonik nawet, tylko ciuchcia, czy ten Mikołaj nie wie, że my mamy już po 3 ciuchcie? I skarpetki ciepłe - co to za prezent? A narty gdzie? A kuchnia? To po co pisaliśmy takie długie listy do Mikołaja?
Inna sprawa, że parę dni temu mieliśmy urodziny. Impreza była wspaniała, przyszli dziadkowie i dziadko-wujkowie i ciocio-babcia... Przytargali masę prezentów, mama zrobiła doskonałe jedzonko i piękne torty, śpiewali nam "sto lat, sto lat!", a my dmuchaliśmy świeczki chyba ze trzy razy. Bardzo nam się podobało. Jesteście ciekawi, jakie dostaliśmy prezenty? Opowiemy Wam, czemu nie. Komputery, takie prawdziwe, dzieciowe, nie takie, jak ma tatuś, ale prawie, LAPTOP się to nazywa chyba. Z wyścigami! Kamil trzaska te wyścigi, aż mi się nudzi, bo ile można czekać na kraksę? A on proszę bardzo - 1700 punktów lekką ręką zdobywa. Ha, niezły ten mój brat!
Kolejny prezent to tablica, wielgachna, teraz możemy pisać kredą lub flamastrami, rysować domki i ludziki. Od razu pokazaliśmy wszystkim, że znamy całe masy literek. Kamil napisał K A D R, zupełnie nie wiem, dlaczego wszyscy się śmiali, chociaż babcia mówiła, że wujek to kadrowiec. Bardzo trudne słowo.
Oprócz tego były puzzle, takie fajne, nowe, nie umiemy ich jeszcze układać, ale się uczymy. A od mamy i taty książeczki. A od dziadków pra pra - dworzec i peron z windą.
Wróćmy jednak do Mikołaja. Całe szczęście, że trafił także do naszego przedszkola i zostawił dla nas płyty. Chociaż ja podejrzewam, że to nie żaden Mikołaj, tylko pani Jola te paczki porobiła...
A mama coś mówiła, że jeszcze w Klubie Bliźniaka mamy spotkanie z Mikołajem? Wtedy mu powiem, że te wagoniki to trochę jednak mało...
Andrzejek
Zdjęcia z urodzin możecie obejrzeć tutaj.





