Świat według bąbli, Odcinek 9, 10 i 11
czerwiec 2002 - wakacje
Jesteśmy na wakacjach
Jakaś dziwna sprawa... chyba jesteśmy na wakacjach! Tak przynajmniej twierdzi mamusia. Pewnego dnia, gdy tatuś był już znowu z nami w domu, pojechaliśmy na działkę. Lubię tam być, bo jest fajna ławeczka, taka huśtawka, na której nas mamusia układa i buja, buja!!! Ależ to jest fantastyczne!!! A ponieważ mamusia się boi, żebyśmy nie spadli, cały czas siedzi koło nas!!!
Nie byliśmy tam jednak długo, na drugi dzień rodzice zapakowali nas znowu w samochód i wywieźli daleko... okazało się, że do BABCI. Babcia jest kochana, bo nas ciągle przytula i nosi na rękach, na zmianę I pozwala nam na wszystko...
Jednak wczoraj wieczorem zauważyłem coś strasznego!!! Tatuś znowu znikł! Poznałem to po tym, ze znowu kąpała mnie mamusia. Pomogła jej trochę ciocia Anetka. Najgorsze jest jednak to, że mamusia musi spać sama! Bardzo mnie to zmartwiło... żeby jej nie było smutno, budziłem się co godzinkę i specjalnie pilnowałem, żeby mnie brała do łóżka, bo to zawsze jej będzie raźniej, gdy nie będzie musiała sama spać. Nie wiem tylko, dlaczego mamusi wcale to nie cieszyło... A ja się tak poświęciłem!!!
Dzisiaj mamusia zabrała nas na dluuugi spacer. Ale nigdzie nie było samochodów, tylko ze dwa lub trzy takie bardzo głośne i wysokie... mamusia mówiła, że to TRAKTORY. hmm. Ciekawe, u nas takich nie widziałem.. ale chyba na działce też takie były! Dookoła nas było tylko zielono... to podobno POLA i ŁĄKI. Bardzo mi się to podobało, aż musiałem mamusi o tym powiedzieć! Porozmawialiśmy sobie troszkę A potem to już zasnąłem...
Kamilek
Oddaj moją zabawkę!
Dzisiaj zrobiłem Andrzejkowi niezłego psikusa! Leżałem sobie na kanapie koło babci w tym duuuzym pokoju pełnym różnych rogów i zwierzątek (mamusia mówi, że to SALON). Nagle zobaczyłem koło mnie grzechotkę Andrzejka, przynajmniej on uważa, że to jest jego grzechotka, nigdzie nie jest to bowiem napisane. Grzechotka leżała tuż koło mnie, wiecie, ta zielono-pomarańczowa kulka! Wziąłem ją do raczki i zacząłem intensywnie uderzać w kanapę, robiąć przy tym mnóstwo hałasu! Bardzo to było przyjemne! Andrzejek nie powinien był czuć się pokrzywdzony, tak sobie myślałem, w końcu siedzi u mamusi na kolankach, gdy ja leżę na tej głupiej kanapie!!! I dalej stukałem intensywnie grzechotka. Nagle zobaczyłem, że Andrzejek patrzy na mnie bardzo zły i wydaje dzikie okrzyki niezadowolenia!!! Wyraźnie był wkurzony... chyba na mnie? Nie bardzo wiedziałem, o co mu chodzi, pewnie o te grzechotkę.. chyba chciał, żebym ją zostawił! O nie, nic z tego, pomyślałem sobie, teraz JA się nią bawię, a TY sied! zisz u mamusi!!!! I zacząłem uderzać jeszcze mocniej! A Andrzejek tylko głośniej krzyczał, mimo że mamusia próbowała go uspokoić pieszczotami...
Dzisiaj zaś Jędrek się chyba chciał zemścić... leżeliśmy sobie na podłodze, koło nas masa zabawek i nasze ulubione stojaki z myszkami i ten grający, który ja lubię wybitnie! Nagle zobaczyłem, że Jędrek zabiera MOJA żabkę i się z nią wypieszcza!!! Na to nie mogłem się zgodzić!!!! Próbowałem się przesunąć w jego stronę, niezbyt mi to jeszcze wychodzi, ale przecież musiałem mu odebrać moją żabeczkę!!! Tylko jednak stuknąłem się buzią w grzechotkę... bolało mnie bardzo, głównie to, że nie mogłem zabrać mu żabki... na szczęście mamusia wzięła mnie na ręce i przytuliła mocno...
Ha, ciekawe, czy on dlatego tak się wczoraj złościł?
Kamilek
Po co komu ząb???
Dzieje się z nami coś bardzo dziwnego... swędzi nas buzia!!! Cały czas wkładam do buzi raczki i paluszki, próbuje się drapać, masować, ale niewiele to pomaga... czasem mamusia posmaruje nam dziąsełka smacznym żelem, ale to tez pomaga tylko na krotko... Poza tym okropnie się ślinię! Andrzejek tez, ale ja to już jakaś katastrofa... mamusia tylko mi zmienia śliniaki, kilka dziennie, a ja ciągle jestem mokry... a nie bardzo jeszcze umiem przełykać te nadmiary śliny i tak siedzę sobie, a z buzi cieknie mi strużka... no właśnie, SIEDZĘ SOBIE!!!! to jest strasznie przyjemne, takie siedzenie!!!!!!! Już mi całkiem dobrze wychodzi, jak mnie mamusia trochę podeprze, albo posadzi w wózeczku, to już siedzę SAM. Andrzejek tez jest taki zdolny!!! Ale sami rozumiecie, ze czynność siedzenia jest bardzo absorbująca i nie można przy tym pamiętać lub myśleć o łykaniu śliny...
Na szczęście te bolące dziąsełka nie przeszkadzają nam w jedzeniu, bo to już byłaby całkowita katastrofa... nie wiem, dlaczego nas tak boli! Mamusia mówi coś o zębach, które próbują się wyżąć Ale po co mi zęby??? Mleczko jest przecież w płynie, nie muszę nic GRYŹĆ! Zupka też daje się zjeść bez gryzienia, bardzo lubię te zupki!!!! Chrupka kukurydziana też daje się rozciamkać i wcale nie trzeba jej gryźć Więc PO CO KOMU ZĘBY???????
Kamilek
A zdjęcia możecie zobaczyć tutaj.





