Świat według bąbli, Odcinek 78 i 79
Małe "artysty"
Ostatnio odkryliśmy w sobie wiele zdolności artystycznych. Jesteśmy doskonałymi muzykami! Przede wszystkim potrafimy śpiewać! Mamy dwa fantastyczne pianinka z całą masą melodii. Mamy dwie ulubione piosenki. Jedna z nich to "panie janie bim bam booo" - wychodzi nam całkiem profesjonalnie. Druga leci jakoś tak: "la la la la la la la la laaaaaaaaaaa" - mamusia mówi, że to jest hymn Unii Europejskiej, a my jesteśmy małe Europejczyki. Pewnie ma rację, bo mama zwykle ma rację, chyba że chodzi o wracanie ze spaceru do domu albo wieczorny brak kąpieli... w tych przypadkach zdecydowanie się myli! Ale niestety nie chce tego przyjmować do wiadomości.
O czym to ja mówiłem... a, śpiewanie. No więc ten hymn to zdecydowanie nasza ulubiona piosenka. Puszczamy ją prawie bez przerwy i >śpiewamy zawzięcie.
Druga nasza wspaniała artystyczna umiejętność to tany-tany. Jest taka jedna piosenka o Julijance czy o innej dziewczynce, która klęka na kolanko i myje sobie buzię. Andrzejek umie zatańczyć całą piosenkę! I to bardzo ładnie. Często zmusza mamusię do tego, aby siedziała na kanapie i podziwiała jego występy. I oczywiście biła BRAWO.
Zdjęcia dokumentujące występ są tutaj.
Nie myślcie sobie jednak, że my tylko muzycznie uzdolnieni jesteśmy! Wydaje mi się, że jesteśmy też najlepszymi skoczkami świata! Po Adasiu Małyszu, oczywiście. Bardzo pilnie trenujemy to HOPA HOPA, skaczemy z kanapy, fotela, skrzyni, misek. Mama się trochę złości, ale przecież nie mamy sąsiadów pod nami, tylko piwnice, to nikomu nie przeszkadzamy? A skakanie jest bardzo przyjemne! Pewnie niedługo już wezmą nas do kadry i będą pokazywać w telewizji!
No właśnie, w telewizji! Widzieliście nas w tv? Ostatnio było kilka filmów z mamą i tatą i nami. Bardzo ciekawe były te filmy, szkoda tylko, że takie krótkie... Ale może wkrótce znowu coś pokażą?
Uzdolnionych skoczków możecie podziwiać na zdjęciach.
Kolejne spotkanie po latach
Tym razem już dwóch! Tyle czasu bowiem minęło od naszego pierwszego spotkania...Jakoś weszło to mamie i ciociom w krew, że się spotykają w maju. Pamiętacie może, jak kosiliśmy cioci trawnik rok temu?
Tym razem spotkaliśmy się w domu, bo na dworze PADA i PADA. Już sama droga do cioci i Karinki jest ciekawa, bo stoją przy niej KOPALY. My też mamy KOPALY, ale takie malutkie. A te na drodze są naprawdę imponujące! I jest ich tak duuuużo!
U Karinki sporo się zmieniło, urosła, tak jak i my. Kubuś za to jest ogromny! Dużo większy od nas! Karinka ma bardzo fajne zabawki, my takich nie mamy wcale... Kuchnię z garnkami - od razu zajęliśmy się gotowaniem jakiegoś dobrego AM, niestety nikt nie był nim zainteresowany, tylko Karinka posadziła lalę do karmienia. Potem lalę trzeba było zawieźć na spacer, Karinka ma dla niej fantastyczny wózek.
Ale co tam wózek dla lalki! Znaleźliśmy tam coś naprawdę wspaniałego - IHA!!! I ten IHA robi BUJ BUJ! Wyobraźcie sobie, że wcale się nas nie bał - my jego też nie. I mogliśmy się huśtać oddzielnie albo razem, bo to był taki duuuży IHA i się na nim mieściliśmy we dwóch!
Kubuś przywiózł ze sobą BALOM. A Andrzejek bardzo ładnie nim odbijał, nawet czasem poodbijał do Karinki albo do mnie. Bo my lubimy odbijać BALOMY. Wujek Erni pokazał mi nawet, jak można łapać BALOM na główkę! Ja do niego rzucałem, a wujek mi odrzucał, prosto na moją głowę. Ale to chyba nie był BALOM tylko PINKA. Już nie pamiętam dobrze...
Karinka ma jeszcze jedną wystrzałową zabawkę - potężne AUTO! I to auto SIAMO jedzie! Niesamowite, ile my się za nim nabiegaliśmy, wystarczyło, że patrzyłem na to auto dłuuugo - a ono jechało prosto do mnie!!! Albo mi uciekało, a ja musiałem je gonić! Andrzejek też je gonił, a ile było przy tym śmiechu!
Najwięcej śmiechu było jednak, gdy Andrzejek pokazał wszystkim swój brzuszek!
Na koniec posprzątaliśmy cioci dokładnie, żeby nie musiała nic już robić. Ten odkurzacz Karinka ma naprawdę fantastyczny.
A żeby było śmieszniej i trudniej dla gości - mama ubrała nas tak samo... A Wy wiecie, który z nas jest który?
Zdjęcia ze spotkania są tutaj.





