Stowarzyszenie
"Internetowy Klub Bliźniaka"
KRS 0000206719
1% dla bliźniąt
Menu
Subskrypcja


Wyszukiwarka


Dotpay

Miasto Dzieci

Bezpieczny internet

System zarządzania treścią dostarczyła firma Hyh - tworzenie i projektowanie stron Katowice.

Świat według bąbli

Świat według bąbli, Odcinek 72

Lutowe opowieści

Ależ my Was zaniedbujemy... coś strasznego, jak dawno tu nic nie pisaliśmy. A to wszystko dlatego, że mama wysłała nas do babci i tak długo nie mieliśmy dostępu do komputera, bo babcia wcale nam nie pozwala pisać tak jak mama...
Postaramy się teraz opowiedzieć pokrótce, co się u nas przez ten czas działo...
Po pierwsze - spełniło się nasze WIELKIE MARZENIE. Dziękujemy bardzo wszystkim, którzy powiedzieli o tym mamusi, bo my jakoś nie śmieliśmy... Pewnego dnia PAM przyniósł WIELKĄ PACZKĘ. A w tej paczce były... KOPARKI! Dokładnie takie, jakie sobie wymarzyliśmy!!! A do tych koparek jeszcze całe mnóstwo KLOCKÓW! Teraz możemy nie tylko jeździć koparkami (czyli nowymi bibijami), ale także pakować do nich klocki. No i przede wszystkim - możemy zbudować garaże dla naszych bibijów, tak aby zmęczone mogły odpocząć i pójść spać. Bo jak taki bibij jeździ i wozi klocki, to się bardzo szybko męczy i trzeba go chować do domu, aby mógł iść AAA. Mam nadzieję, że wszyscy rozumieją nasz język, poniżej mamusia podaje słowniczek.
W ogóle mieliśmy ostatnio mało czasu, bo mama i tata ciągle nas gdzieś wozili... Najpierw wsadzili nas do samochodu i wywieźli do KRAKOWA. Smoka wawelskiego nam oczywiście nie pokazali, za to całe mnóstwo bliźniaków, które rzekomo znamy. Hm. Ja tam sobie nie przypominam co prawda, żebym ich kiedyś widział, ale najwyraźniej wszyscy znali nas...
Podobało nam się tam, mimo że było bardzo gorąco. Takie dwie panie robiły pstryk pstryk, bardzo dużo tego było, ale nam to wcale nie przeszkadzało i świetnie się bawiliśmy!
Po tych zdjęciach pojechaliśmy z innymi dziećmi i ciociami i wujkiem do jakiejś knajpy, gdzie nikomu nie przeszkadzało, że cały czas biegamy, i nawet frytki tam rozdawali, wiecie?? Na koniec pojechaliśmy do hotelu... ale było fajowo, mieliśmy takie duuuże łóżko, dla nas tylko! A zaraz obok nas spała mama i w nocy nawet mogłem do niej się przytulić, a ona wcale tego nie zauważyła.

Z tego Krakowa rodzice wywieźli nas... do babci!!! Tam było fantastycznie, mimo że rano się okazało, że mamy i taty NIE MA. Ale to nic, ciągle do nas dzwonili i opowiadali, że za nami tęsknią. U babci nauczyliśmy się pić z kubeczków (to takie butelki, ale bez smoczków!) i ... biegać bez pieluszek. Tak jest duuuużo wygodniej, bo można szybko biegać. Niestety, ciągle trzeba siadać na nocnik i robić pipi (albo sisi jak mówi Kamilek. A propos - Kamilek teraz coraz częściej mówi na siebie KAJA!) Jest to trochę uciążliwe, zwłaszcza jak się w najlepsze bawimy, a tu nagle na nocnik trzeba siadać... za to potem można spuścić wodę i to jest też bardzo fajna zabawa! Najgorsze było oczywiście to, jak zmoczyłem dziadkowi kanapę, bo się trochę wtedy złościł... ale nie zdarzało mi się to zbyt często!

Teraz jesteśmy już w domu. Mama i tata chodzą do pracy, a my - pilnujemy z ciocią domu. Czasem musimy trochę pomóc, coś wyprać albo powiesić na sznurkach... ale ogólnie jest ok. A jak mamy dość - chowamy się do kosza!

Słowniczek:
  • bibij - samochód (każdy)
  • Aja - Andrzejek
  • (K)aja - Kamilek
  • Pam - pan
  • aaa - (iść) spać
  • pipi (sisi) - siusiu

Ostatnio mówimy też całymi zdaniami. Dodajemy przeczenie. Np. Aja ba nie (czyli: Andrzejek nie wyrzucił nic z łóżka). Aja am nie (Kamilek nie będzie już jadł) itd.

A zdjęcia ilustrujące nasze lutowe opowieści możecie obejrzeć tutaj - to są ilustracje do pobytu u babci.

Pozostałe fotografie są tutaj.

Verde

Stowarzyszenie "Internetowy Klub Bliźniaka" jest Organizacją Pożytku Publicznego.
Przekaż 1% podatku na bliźnięta.

Copyright © 2003-2008 blizniaki.net