Świat według bąbli, Odcinek 63 i 64
Randka z Karinką
Kilka dni temu mama zabrała nas na RANDKĘ. Pewnie pamiętacie nasze randki z Karinką, tym razem też do niej pojechaliśmy. Szkoda tylko, że ciocia Magda ma tylko jedną córeczkę, jak my się niby mamy nią podzielić??? Na razie staraliśmy się bawić wspólnie. Ale po kolei.
Tata z nami nie pojechał! Trochę się baliśmy i wołaliśmy go głośno, ale niestety, za kierownicą brym-bryma tatusia siadła Mama... nawet jakoś jej szło to prowadzenie, tylko dwa razy pomyliła drogę. Dobrze, że miała nas! Powiedzieliśmy jej, że źle jedzie, bo ciągle się nas pytała, czy wiemy, gdzie jesteśmy. A myśmy nie wiedzieli. Czyli jechaliśmy źle!
Wreszcie udało się mamie dowieźć nas na miejsce. Ile tam skarbów u tej cioci!!! Przede wszystkim była KICIA. Nie dała nam się niestety pogłaskać, ale mogliśmy sobie na nią popatrzeć. Szkoda, że my nie mamy KICI w domu...
Karinka, nasza narzeczona, ma całe mnóstwo zabawek, jakich my w ogóle nie widzieliśmy! Takie śmieszne małe łóżeczko, Andrzejek od razu je wykorzystał jako brym bryma, bo przecież kto to widział, żeby taki super pojazd marnował się w kącie z jakimiś lalkami! Na początku trochę się baliśmy Karinki, bo nie dała nam się pobawić swoją Poh... Ona ma większą Poh niż my, w sumie to bardzo dziwne, bo przecież Poh jest malutka...
Udało nam się znaleźć taki mały mop i wiaderko. Nie takie prawdziwe, jak w domu mamy, nawet sprzątnąć nie mogliśmy porządnie u cioci! Nie tak, jak w domu... pomachaliśmy więc tylko tym mopem trochę po kanapach. A właśnie, ja to nawet cioci tę kanapę uprasowałem! Karinka ma takie fajne żelazko, które gra!!! Muszę mamusi powiedzieć, żeby też sobie takie sprawiła.
Pobiegaliśmy trochę z Karniką, a na koniec zabawy ona nam dała buzi!!! Ale to jest przyjemne, zupełnie inne niż takie buzi mamusi!!! Następnym razem też się damy pocałować!
A zdjęcia z naszej randki możecie zobaczyć tutaj.
Sami, sami!
Nie wiem, czy wiecie, jak bardzo się zmieniliśmy ostatnio. Chcemy wiele rzeczy robić sami! Np. ubieranie. Kamilek potrafi już włożyć SAM buciki. Czasami co prawda pomyli nóżki i trochę jest mu niewygodnie, nie zraża się jednak wcale i próbuje dalej! Albo czapeczki. I szaliki. Wczoraj nie chciało nam się czekać, aż ciocia przyjdzie i nas ubierze, tylko wzięliśmy czapki i szaliki z wózka i ubraliśmy się. SAMI! Takie jesteśmy dzielne chłopaki.
Mama to nawet nas czasem wykorzystuje do różnych prac... Niedawno pojechaliśmy na działkę, tam są te fajne huśtawki, ale niestety, huśtaliśmy się bardzo krótko, a potem zaraz mama nas zapędziła do grabienia liści... Na szczęście nie jest to męczące, takie grabienie, ale sama nie mogła pograbić? Zamiast tego z aparatem tylko biegała, a tata to w komórce siedział i przy pompach dłubał i nawet nam nie pozwolił się nimi pobawić...
Najlepszą czynnością jest oglądanie zdjęć. I gazetek! Rodzice czasem zostawiają je na kanapie, pewnie chcą, żebyśmy czytali mądre gazetki, nie tylko te książeczki dla dzieci. Więc czytamy. Przeglądałem ostatnio taką duuuużą gazetę, bardzo ciekawe artykuły tam były. A potem dorwałem (chyba u taty w pokoju...) gazetkę z paniami... i te panie miały takie dłuuuugie włosy... I takie duuuuże... oczy... A Kamilek przeczytał gazetkę o komputrach. Albo jakoś tak.
A zdjęcia są tutaj.





