Świat według bąbli, Odcinek 60, 61 i 62
Babciowo-dziadziowo
Nie wiem, czy Wam już opowiadaliśmy o babci i dziadku? Właśnie się okazało, że my mamy kilka babć i kilku dziadków!
Jedna babcia Hania była u nas z wizytą. Fajnie było! Bawiła się z nami i pozwalała nam majstrować przy swoich tik-takach. A było ich kilka. I nauczyła nas tańczyć "kółko graniaste"! Wiecie, jak to się tańczy? Trzeba mieć brata bliźniaka i babcię (no w ostateczności mamę), wziąć ich za ręcę, babcia śpiewa piosenkę, my chodzimy w kółeczko i na koniec robimy BAAAA! To bardzo śmieszna zabawa!
Niestety, nie za bardzo jej wychodziło zmienianie nam pieluszek i ciągle musiała nas przebierać... Dzia-dzia nie przyjechał do nas, ale mogliśmy z nim porozmawiać, bo do nas dzwonił! I wtedy wołaliśmy głośno DZIA-DZIA! A babcia mówiła, że dziadek się cieszy.
Drugą babcię właśnie odwiedziliśmy! Pojechaliśmy do niej brym-brymem, daleko... U babci jest masę ciekawych rzeczy i pieski. I takie dziwne zwierzątka na ścianie. Babcia nauczyła nas, jak się nazywają, ale już zapomnieliśmy... I tam też był dzia-dzia. Andrzejek bardzo za nim tęsknił, bo dziadziuś ciągle pracował i pracował... Wziął więc babci telefon i chciał do niego zadzwonić i wołał głośno dzia-dzia! Dzia-dzia! A dziadek chyba go usłyszał, bo rzeczywiście zadzwonił i z nim porozmawiał!
Razem z babcią i mamusią pojechaliśmy szukać dla nas bucików. To była nielada wyprawa! Nie mieliśmy wózka, padał deszczyk, musieliśmy baaaardzo dużo sami chodzić. Podobało nam się! A w sklepie też nikt się na nas nie złościł, nawet jak zrzuciliśmy prawie wszystkie buciki z półek. Sami rozumiecie, nie podobało nam się ich ustawienie i trzeba było to poprawić! Mamusia przymierzyła nam buciki, bardzo piękne, takie... męskie! Jak tatusia!!! A nam się one bardzo podobały. W drugim sklepie było jeszcze ciekawiej! Andrzejek stwierdził co prawda, że te karteczki z cyferkami zupełnie nie pasują do aranżacji sklepu i je powyrzucał, dobrze, że pani sprzedawczyni tego nie zauważyła... Andrzejek był bardzo pracowity, odklejał po kolei każdą karteczkę i biegł z nią do kosza na śmieci i robił BAA! Ale mamusi się to nie spodobało... Ciekawe, dlaczego?
I mamy też inną babcię i dziadka! Oni mieszkają niedaleko nas i czasem ich odwiedzamy. Podobno jest to PRAbabcia i PRAdziadek. Nie wiemy, co to znaczy, ale tak mówi mamusia... U nich też jest bardzo fajnie, bo dostajemy dużo prezentów! Ostatnio zostaliśmy z nimi SAMI, nawet sobie jakoś poradziliśmy, babcia dała nam takie fajowe samochodziki i klocki, które mogliśmy rozsypać po caluteńkim pokoju! Mamy nadzieję, że niedługo znowu tam pójdziemy!
A na tych zdjęciach zobaczycie, jak Andrzejek dzwoni do dziadzia!
Jedzie pociąg z daleka
Wczoraj mama zawiozła nas w dziwne miejsce... jeszcze takim brym-brymem nie jechaliśmy!!! To był POCIĄG! Tak jak w tej książeczce Lokomotywa! Tylko tatuś nam nie machał... Ale było bardzo wygodnie! Od razu poczuliśmy się profesjonalistami, rozsiedliśmy się na fotelach, popukaliśmy w okno, pomachaliśmy babci, powychodziliśmy na korytarz! Wcale się nie baliśmy! Niestety, to miarowe szu-szu-szu trochę nas uśpiło... i w ten sposób przespaliśmy pół drogi!!! Taka strata!!! Podejrzewamy, że mama specjalnie nie kładła nas wcześniej spać, żeby mieć nas z głowy w pociągu... Ale staraliśmy się nadrobić stracony czas po przebudzeniu. Zjedliśmy jogurcik, a potem to już skakaliśmy po fotelach i korytarzu! Koło foteli były takie jakby poduszki, które można opuszczać i podnosić, a one robiły BAA! Bardzo to było śmieszne, Andrzejek od razu opanował to podnoszenie i opuszczanie do perfekcji!
Potem poczytaliśmy trochę książeczki, ale to dość nudne zajęcie, bo ile można czytac o tych samych kotkach i pieskach? Zdecydowanie ciekawsze okazało się wysypywanie paluszków na podłogę i fotelik, a potem zbieranie ich do torebki. Mamusia się troszkę martwiła, czy przypadkiem takie brudne paluszki nam nie zaszkodzą, ale nam nie przeszkadzało to wcale! Były całkiem smaczne. A okruszki wyzbieraliśmy z całej podłogi i wszystkich fotelików!
Problem pojawił się tylko przy wysiadaniu. Mamusia miała strasznie dużo bagażu - zabrała nasze foteliki (żeby tatuś mógł nas odebrać z dworca), naszą torbę, dwie jakieś inne jeszcze torby, pełne naszych butów chyba, no i nas. I swoją torebkę... dobrze, że tatuś po nas wyszedł!!! Niestety, mama kazała pojechać tacie nie na tę stację, co trzeba i musieliśmy straaaaaaaaaaaasznie daleko iść!!! Ale byliśmy bardzo dzielni i nawet nas mamusia nieść nie musiała!
Ogólnie możemy stwierdzić, że jeżdżenie pociągiem bardzo nam się podoba! Niestety, mama nie wzięła aparatu i nie możemy Wam pokazać, jak nam się fajnie jechało...
Nowe słowa
Musimy się z Wami podzielić naszym słownikiem. Nie jest on zbyt skomplikowany, ale ciągle przybywa nam nowych słówek. Nie wszyscy je rozumieją, a to przecież bardzo proste! Więc tak:
- MAMA - to podstawowe słowo i chyba jasne, co oznacza. Ale MAMA to może też być każda rzecz, która do mamusi należy.
- TATA - słowo równie ważne, też wiadomo, kogo oznacza. A także każdą rzecz tatusia.
- BABA - tu sprawa się troszeczkę komplikuje. BABA to babcia. Ale BABA to też piesek (no bo robi ba ba!). No i zegar, który jak bije godzinę też robi BA BA. Mama co prawda mówi wtedy BIM BAM, ale chyba nie ma racji...
- DZIA-DZIA - jasna sprawa, chodzi o dziadka.
- CIO-CIA - troszkę nam to wychodzi bardziej jak dzia-dzia, ale chodzi tu o naszą opiekunkę. Niania nie umiemy niestety powiedzieć...
- CI-CI albo CI-CIA - to oczywiście kotek
- UUU - to krówka
- KOKOKO - czyli kurka
- BRYM-BRYM - tak Andrzejek mówi na samochód
- BII-BII - tak Kamilek mówi na samochód
- BLE - to oczywiście kupa w pieluszce i błoto na bucie
- BAA - też ma kilka znaczeń. Przede wszystkim - upadłem, upadło coś. Mogło upaść. Ale by upadło... BAA to klocki (bo przecież po zbudowaniu wieży należy ją przewrócić!).
- BA - śmieci, worek ze śmieciami, kubły na śmieci, śmieciarka.
- TI-TA (czyli tik- tak) - zegarek, taki na rękę (a właśnie, dzisiaj dostaliśmy zegarki!!!), zegarek mamusi koło łóżka
- IJA-IJA - to taki brym brym co robi ija-ija (karetka, policja, straż pożarna)
- BRAMBO - czasami Andrzejkowi uda się tak powiedzieć na Murzynka Bambo.
- NIE - wiadomo. Do tego dodajemy kręcenie głową
- TA - czyli tak (u Kamilka)
- TN - czyli tak (u Andrzejka), z kiwnięciem główką
- AM - to oczywiście oznacza jedzenie... chcę jeść, jemy, jedzmy już! A także miseczkę/talerzyk z jedzeniem.
- MNIAM - to coś wyjątkowo pysznego
- AA-A - śpi. "MAMA AA-A" - mama śpi, "TATA AA-A" - tata śpi (a myszy harcują ;-) ), ktoś tam śpi, idziemy spać ;-)
- MAMAMAMA - daj mi to natychmiast!!!
- NIENIENIENIE - nie dawaj mu tego przypadkiem!!! (okrzykowi temu towarzyszy machanie łapkami) i całe mnóstwo gestów na NIE MA - rozłożone rączki, NIE WIEM - u Jędrka wzruszenie ramionami itd. itp.
Do tego trzeba dodać, że już umiemy wołać siebie. Wydawanie tego dźwięku jest zastrzeżone i dostępne tylko dla nas obu (tatuś mówi na nas wtedy "Małe foczki", bo podobno tak się nawołujemy - jak małe foczki). Ani mamusia ani tatuś tak nie potrafią!
Słowniczek ten przyda się Wam przy następnym spotkaniu z nami!
Przy okazji możecie spojrzeć na nasze najnowsze zdjęcia. Nie związane tematycznie - ot, po prostu zobaczcie, jacy już jesteśmy duzi i jakie mamy superanckie spodnie :-)





