Stowarzyszenie
"Internetowy Klub Bliźniaka"
KRS 0000206719
1% dla bliźniąt
Menu
Subskrypcja


Wyszukiwarka


Dotpay

Miasto Dzieci

Bezpieczny internet

System zarządzania treścią dostarczyła firma Hyh - tworzenie i projektowanie stron Katowice.

Świat według bąbli

Świat według bąbli, Odcinek 54 i 55

Lecimy!

Dzisiaj od samego rana bardzo się denerwowaliśmy. W zasadzie wszystko zaczęło się już wczoraj wieczorem - mama wyjęła walizki i zaczęła pakowanie. Opowiedziała nam też o SAMOLOCIE, że będziemy lecieć FIUUUU daleko do babci i dziadka. Chyba się jej jednak coś pomyliło, bo samolot robi przecież takie brym-brym i jest wysooookoooo na niebie?! To jak niby mielibyśmy się tam dostać??? Kiedyś próbowaliśmy tak podskoczyć, ale nam się nie udało...
Od rana jednak na wszelki wypadek bardzo jej pilnowaliśmy. Mama zabrała walizki, wózek, naszą torbę ze szmatkami, masę picia i ciasteczka. Zebraliśmy się wszyscy i pojechaliśmy. Chyba do tego samolotu? Jakoś dziwne to było, bo siedzieliśmy w wózku i w samochodzie!!! Bardzo nam się to podobało, Kamilek to nawet zasnął...
Nigdzie jednak nie było widać samolotu! Wysiedliśmy, poszliśmy do jakiegoś pana, który nam zabrał bagaże - na szczęście nasze plecaczki zostawił! - potem znowu do jakiegoś pana, który nam wbił pieczątki w nasze książeczki ze zdjęciami, a potem znowu do innego pana przez taką bramkę, która robi PIPIPI. Tam mogliśmy już biegać i oglądać SAMOLOTY. A potem... takim dłuuugim korytarzem poszliśmy z mamą i tatą do śmiesznego brym-bryma... Ja siedziałem u taty na kolanach, Kamilek u mamy. I miałem swój PAS. A potem to już nie bardzo pamiętam, bo brym-brym zrobił FIUUUUUU i zasnąłem...
Gdy się obudziłem, Kamilek szalał po brym-brymie. Wyjrzałem przez okienko, a tam... chmury!!! Zaraz obok nas!!! Bo my byliśmy w SAMOLOCIE!!! Tak wysooooko na niebie! Dobre jedzonko tam dają, takie słodkie batony. I pan koło mnie robił AAA-AAA. Sprawdziliśmy dokładnie siedzenia i oparcia, popielniczki - bardzo fikuśne i pasy, czy się dobrze zapinają. A potem to już znowu usiedliśmy, trochę mi uszka zatykało, ale mama dawała nam pić i było lepiej.
Długa to była podróż... okazało się jednak, że to wcale nie koniec wrażeń!
cdn...

A zdjęcia są tutaj.

U babci i dziadka

Na lotnisku czekali na nas babcia i dziadek. My ich wcale nie znaliśmy, ale oni nas chyba tak... Trochę się babci myli, czy ja jestem Andrzejek, czy Kamilek, ale to nic... Może się nauczy...
Pojechaliśmy razem najpierw do takiego pięknego domu. To jest ponoć ambaras. Był tam pan ambarados. Albo ambasador, nie pamiętam dobrze. Ale miał bardzo wygodny fotelik!
No i wreszcie dotarliśmy do domu. Tu mieszkają babcia i dziadek. A ile tam zabawek! Bardzo to dziwne, bo wcale nie było żadnych dzieci! I klocki, i piłki, i brym-brymy! I dobre jedzonko babcia zrobiła!
Po obiadku zabrali nas na zjeżdżalnię! Dużo tam było pod domem zjeżdżalni, takich małych dla dzieci też. Ale my jesteśmy przecież profesjonaliści! Od razu znaleźliśmy duuuuużą zjeżdżalnię dla takich bohaterów jak my. A potem robiliśmy BABY z piasku.
My to chyba jednak daleko od domu jesteśmy... Jak tu gorąco! I nie ma naszych łóżeczek, tylko taka dziwna leżanka obstawiona krzesłami... w końcu jednak poszliśmy spać, ale z tych wielu wrażeń jakoś ciągle mi się coś śniło i główka bolała i wołałem mamę głośno... dobranoc...

Nasze zdjęcia możecie podziwiać tutaj.

Verde

Stowarzyszenie "Internetowy Klub Bliźniaka" jest Organizacją Pożytku Publicznego.
Przekaż 1% podatku na bliźnięta.

Copyright © 2003-2008 blizniaki.net