Stowarzyszenie
"Internetowy Klub Bliźniaka"
KRS 0000206719
1% dla bliźniąt
Menu
Subskrypcja


Wyszukiwarka


Dotpay

Miasto Dzieci

Bezpieczny internet

System zarządzania treścią dostarczyła firma Hyh - tworzenie i projektowanie stron Katowice.

Świat według bąbli

Świat według bąbli, Odcinek 39 i 40

Wyprawa na działkę

Jak słowo daję, nasi rodzice to mają czasem dziwne pomysły... kilka dni temu zapakowali nas do samochodu, dobrze, że w ogóle o nas pamiętali! Strasznie mnie stresują takie wyjazdy, tyle pakowania, mama biega taka zaaferowana, cały czas muszę jej przypominać, żeby nas też zapakowała! I nasze smoczki i szmatki-przytulanki. Bo jak ja bym spał bez mojej szmatki????
Chodziłem więc za nią, płakałem trochę ze strachu, nosiłem moją szmateczkę. Na szczęście mamusia o nas pamiętała, wsadziła mnie w końcu do wózka i już wiedziałem, że jadę. Tzn. obaj jedziemy, o Kamilku też pamiętała.
Samochód zapakowany był baaaardzo... nic dziwnego, nasze zabawki, pieluszki, przytulanki, trochę jakiegoś jedzenia chyba też. I nasze wózki. I my. I jeszcze cała masa innych rzeczy!
Okazało się, że pojechaliśmy na działkę. Nie za bardzo lubiliśmy tam jeździć, bo musieliśmy spać w takim idiotycznym kojcu. Razem! W ciasnym kojcu! Głupi pomysł. Tym razem rodzice nie mieli kojca, na szczęście. Spać mieliśmy na tapczaniku, całkiem jak dorośli. I co najlepsze, w tym samym pokoju co mama i tata! Mogliśmy stale mieć ich na oku, czy przypadkiem nie chcą nas tutaj zostawić. Ale nie, zachowywali się całkiem przyzwoicie. No i jak się budziłem rano, mogłem od razu krzyknąć EEEE i mamusia biegła zrobić nam mleczko. Trochę tam było rano zimno, to trzeba przyznać, ale mogliśmy psocić do woli.
Niestety, na dworze się okazało, że nie mamy prawie nic do roboty! I jakoś tak w ogóle było dziwnie... Tata był zajęty. Mama sprzątała i udawała, że się z nami bawi... a my się nudziliśmy!
Dobrze, że chociaż paluszki nam zabrali... bo inaczej bylibyśmy baaaaaaaaaardzo nieszczęśliwi... Potem jednak... udało mi się odkryć, że tata zostawił otwarty samochód! Od razu poczułem się jak mężczyzna! Kamil najpierw posprawdzał kółka.
Ja natomiast zająłem się kierownicą i różnymi przyciskami. To było fascynujące. Niestety, Kamil do mnie dołączył i musiałem się z nim podzielić tą kierownicą. Musicie jednak przyznać, że wyglądamy całkiem profesjonalnie za kółkiem.
Mama dość szybko nas wyciągnęła z samochodu... niestety. Udało nam się jednak odkryć coś innego. BUNKIER! Trzeba tam wchodzić bardzo ostrożnie i przybrać barwy wojenne, tak jak ja.
A potem to już można sypać piaskiem, wchodzić do bunkra i wychodzić z niego. Zabawa jest doskonała, tylko niestety, po niej trzeba się wykąpać. W środku dnia, wyobrażacie sobie???
Podobało nam się tam. Ale w domu jest jednak lepiej... Tym bardziej, że tata kupił nam dzisiaj piaskownicę!!! Stoi na balkonie, jest w niej piasek i różne, naszym zdaniem zbędne, przyrządy. My i tak najbardziej lubimy sypać piaseczkiem dookoła. A jeszcze bardziej - wysypywać ziemię z doniczek. Ciekawe, dlaczego mama zawsze tak się wtedy złości???

Zdjęcia są tutaj.

Kolejny pobyt na działce - i BAAAAAAASEN!

Wczoraj i dzisiaj byliśmy na działce. Uff, jak było gorąco... ale mama i tata sprawili nam niespodziankę! Od dziadków dostaliśmy taki super basenik!!!! Jest zjeżdżalnia (boimy się jej trochę...), takie zielone coś na brązowym pniu (podobno palma, ale nie wiem, po co), duuużo żółtego dookoła. A w środku... WODA!!!! W ten upał coś wspaniałego! Wczoraj weszliśmy tam z pewną nieśmiałością, bo mama nas nie uprzedziła, nie byliśmy pewni, czy nie zacznie nam myć głowy albo - co gorsze! - zębów. Ale mama siedziała sobie na ławeczce i tylko patrzyła. A my... ach, to było niesamowite przeżycie! Skakaliśmy, pluskaliśmy, nikt się nie złościł, że chlapiemy wodą, można też było wyjść na chwilkę i pobiegać całkiem nago (bez pieluszki!) po trawie, potem znowu wejść, dalej chlapać. Strasznie nam się podobało. To było wczoraj. Dzisiaj wziąłem do tej wanienki także wiaderka (chociaż mama mówiła, że jedno jest trochę za duże...), mogliśmy wylewać wodę. Kamilek siedział sobie w baseniku, wlewał do wiaderka wodę takim misiem (to się chyba nazywa foremka), potem ją wylewał.

W ogóle na działce jest przyjemnie. Budzimy się rano, a tu mama i tata zaraz obok. Mama co prawda nie była zbyt zadowolona, że tak od razu ją budzimy (było chyba wcześnie), ale nam to bardzo odpowiadało. Potem mama miała nas dosyć i pozwoliła iść na dwór! Ale wiecie... rano to było jakoś dziwnie. Niby gorąco, ale... tak mokro. I jak wszedłem do piasku, do tego naszego bunkra, całe skarpetki i buciki miałem mokre i brudne. Nie podobało mi się to wcale i pobiegłem poskarżyć się mamusi! A mamusia robiła właśnie kawkę. Takie mleczko dla tatusia, ale nie w butelce, tylko w kubku. I nie białe. Ma jakiś inny kolor, jest takie... brudne. Mama poszła do taty z tą kawą, a ja zostałem sam w kuchni. No i chciałem zobaczyć tę kolorową puszkę, która stała na blacie. Sięgnąłem po nią... i mleko się wylało. CAŁE! Na podłogę... bardzo się zmartwiłem, próbowałem schować je z powrotem do puszki, ale mi się nie udało, więc pobiegłem do mamy, a ona się tylko na mnie zezłościła. I musiałem trochę popłakać, bo to przecież nie była moja wina, że ta puszka tak blisko stała! Na szczęście mama to zrozumiała, nie gniewała się długo i jeszcze mnie przeprosiła.
Dobrze jednak, że jestem taki malutki i nie musiałem tego sprzątać...

Zdjęcia baseniku są tutaj.

Verde

Stowarzyszenie "Internetowy Klub Bliźniaka" jest Organizacją Pożytku Publicznego.
Przekaż 1% podatku na bliźnięta.

Copyright © 2003-2008 blizniaki.net