"Podwójny Uśmiech"
Stowarzyszenie na rzecz bliźniąt.
KRS 0000206719
1% dla bliźniąt

Menu
Subskrypcja


Wyszukiwarka


Dotpay

facebook

Miasto Dzieci

Bezpieczny internet

System zarządzania treścią dostarczyła firma Hyh - tworzenie i projektowanie stron Katowice.

Świat według bąbli

Świat według bąbli, Odcinek 30 i 31

Zima i wyjazd do babci

Hej hej, witamy znowu! Ale mieliśmy urlop!!!! Pojechaliśmy do babci, strasznie się ucieszyliśmy, bo tam jest duży dom, jest gdzie biegać (na czworakach rzecz jasna), biegają tam też takie owłosione dzieci z ogonkami, mama mówiła, że to PIESKI. Ja się trochę ich bałem, ale potem się okazało, że one są całkiem miłe. Te PIESKI. Tylko trochę lizały mnie po nosie, a to łaskocze. Na dworze zrobiło się jakoś dziwnie, tak biało i ziiiiiiiimno. A mama wpadła na pomysł, że pójdziemy na spacer!!! I to nie w wózku, a na jakiś takich twardych deseczkach, to ponoć sanki. Hm, mnie tam się nie podobało, tym bardziej, że mama od razu mnie ZGUBIŁA!!!!! Leżałem z buzią w śniegu!!!! Ooooo, jaki ja byłem wkurzony!!! Ale mamusia mnie ucałowała, otrzepała z tych białych płatków i już było OK. To widać na zdjęciu. :-) Spędziliśmy u babci kilka miłych dni. Było takie drzewko z kolorowymi bombkami, jakieś prezenty... i babcia i dziadek do przytulania.
Ale potem... potem zaczęły się problemy z brzuszkiem... jakoś tak źle się czułem, nie mogłem nic jeść, bo wszystko zwracałem, brzuszek bolał, główka bolała, pupa też, bo niedobra pani doktór kazała nam robić okropnie bolesne KUJ KUJ! Kamilek też był chory, chyba nawet bardziej niż ja... I tatuś też chorował... Na szczęście już jesteśmy zdrowi. A dzisiaj wróciliśmy do domu!!!!! JUHU

Zima

Nowe umiejętności

Ach, jak dawno nic tu nie pisaliśmy! Chyba dlatego, że jesteśmy tak bardzo zajęci... ciągle musimy wymyślać nowe zabawy! Umiemy już bawić się w chowanego (ja się chowam, a Kamil mnie szuka), w ganianego (to jest najciekawsze, jeśli tatuś nas goni po domu. Strasznie mnie to wtedy śmieszy!). Puszczamy bąbelki w wannie, robiąc tak BUA BUA i dotykając buzią wody. Wtedy woda nas łaskocze, a my się śmiejemy. I mama i tata też się śmieją, ale przecież ich nic nie łaskocze? Czasami, jak mamy ochotę, CHODZIMY. To prawie tak jak raczkowanie, ale się STOI na nóżkach, trzyma rączki wyyyysoko w górze, żeby mamusia mogła nas podtrzymać Jedną nóżkę trzeba wyciągnąć przed siebie, postawić, potem idzie za nią druga nóżka... uff. bardzo to jest skomplikowane, ale wychodzi nam coraz lepiej. Doskonałym ćwiczeniem jest WSTAWANIE. Opanowaliśmy to do perfekcji. Najlepsze jest to, że wcale nie musimy się przy tym podtrzymywać! Trenujemy obaj umiejętne upadanie, tzn. tak, żeby nie rozbić sobie noska, bo wtedy trochę boli... a cycuś nie zawsze jest w domu, wiecie, bo mama chodzi do pracy. Ciekawa sprawa, że jak mama chodzi, to nie trzyma rączek wyyysoko w górze...

Copyright © 2003-2012 blizniaki.net. "Podwójny Uśmiech". Stowarzyszenie na rzecz bliźniąt jest Organizacją Pożytku Publicznego. Przekaż 1% podatku na bliźnięta.

Użytkownicy portalu nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Zarządu Stowarzyszenia. Kopiowanie,
redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Zarządu.