"Podwójny Uśmiech"
Menu
Subskrypcja


Wyszukiwarka


System zarządzania treścią dostarczyła firma Hyh - tworzenie i projektowanie stron Katowice.

Bliźniaczki niemowlaczki

Karmimy piersią

Pytanie, czy uda ci się wykarmić bliźnięta piersią, może cię nurtować już w ciąży. Nie obawiaj się jednak - bliźnięta także mogą być karmione piersią. Podobnie jak przy jednym dziecku, początki mogą być jednak trudne.

Polecam gorąco:

Warto karmić piersią

Bona Mater

Na stronie poradni laktacyjnej Bona Mater dowiesz się, jakie są zalety karmienia dzieci piersią, możesz także umówić się na spotkanie z konsultantem.

Zanim karmienie stanie się łatwe i przyjemne, zarówno ty, jak i dzieci musicie nabrać wprawy, co często oznacza karmienie dzieci pojedynczo. Ponieważ noworodki jedzą ok. 8-10 razy, a jednorazowe karmienie każdego z dzieci powinno trwać około 30 minut - będziesz karmić ok. 12 godzin na dobę. Dlatego właśnie doradza się jednoczesne karmienie bliźniąt. Przydatna okazuje się wtedy poduszka do karmienia, którą można kupić chociażby na naszej forumowej giełdzie.

Karmienie oddzielne czy jednoczesne?

Dopóki dzieci są malutkie i nie trzymają jeszcze same główki, jednoczesne przystawienie ich do piersi bez pomocy osoby trzeciej jest bardzo trudne. Wtedy lepiej jest karmić dzieci pojedynczo, co niestety często może oznaczać głośne protesty drugiego z bliźniąt.

Oddzielne karmienie jest również wskazane, gdy dzieci inaczej piją - jedno ssie bardzo silnie, drugie natomiast powoli. Jedno z dzieci może też ssać słabiej lub wolniej - wtedy należy poświęcić mu więcej czasu i uwagi, częściej przystawiać do piersi, albo też przystawiać jako pierwsze. Są bowiem dzieci, które jedzą szybciej, są też dzieci, które wiszą na piersi godzinami, zasypiają, nie mają siły na jedzenie. Wtedy trzeba je budzić, łaskocząc w piętkę, policzek lub pod brodą. Dzieci mogą odpoczywać podczas jedzenia (ssanie jest dla nich ciężkim wysiłkiem) - przez minimum 10 minut powinno być jednak słychać wyraźne łykanie. Obserwuj więc pracę buzi swoich dzieci. Kiedy dzieci same odrywają się od piersi, znaczy to, że się najadły. Jeśli jednak po pół godzinie znowu są głodne - oznacza to, że podczas karmienia zaspokajają tylko pierwszy głód.1)

Czy moje dzieci się najadają?

Skąd będziesz wiedziała dokładnie, czy dzieci się najadają? Jest kilka podstawowych warunków ku temu: dzieci są karmione minimum 8 razy na dobę, mają prawidłowy mechanizm ssania, są przy piersi aktywne (słychać łykanie przez minimum 5 - 10 minut), dzieci moczą minimum 6 pieluch na dobę, a mocz jest jasny i bezwonny, oddają także kilka do kilkunastu papkowatych stolców dziennie.

Uwaga na wcześniaki!

Pamiętajcie o tym, że jeśli wasze dzieci są wcześniakami i po jedzeniu śpią dłużej niż 3 godziny - nie oznacza to, że są najedzone! Wcześniaki bardzo szybko tracą siły i potrafią przespać nawet 5-6 godzin bez jedzenia. Może się to okazać zgubne - niedoświadczeni rodzice, zachwyceni faktem, że dzieci tak długo spokojnie śpią, nie zdają sobie bowiem sprawy, że przez to dzieci nie będą przybierać na wadze. Karmienie powinno więc odbywać się na żądanie, ale należy przy tym pamiętać, aby przerwy nie były dłuższe niż 3 godziny i w razie konieczności wybudzać dzieci. W miarę możliwości zaopatrzcie się w wagę (zwykłą kuchenną wagę z podziałką co 5 - 10 dag) - możecie wtedy sprawdzać przyrost wagi maluszków. Nie ważcie dzieci po każdym karmieniu, panikując, że dziecko przybiera za mało albo wcale - nie wolno popadać w paranoję. Raz na 2-3 dni w zupełności wystarczy. Przybytek masy ciała po tygodniu powinien wynosić 125 - 210 g (nie szkodzi, jeśli więcej), co daje dobowo ok. 18-30 g. My ważyliśmy chłopców raz w tygodniu, odnotowując z dumą coraz większą masę ich ciałek. Wagę kupiliśmy po ok. miesiącu od urodzenia - podczas pierwszego ważenie odnotowaliśmy oszałamiającą wagę 2750 gram.

Zalety karmienia jednoczesnego

Gdy już nabierzesz wprawy, doradzałabym jednoczesne karmienie dzieci. Pozwoli to na zaoszczędzenie czasu, co przy bliźniakach nie jest sprawą bagatelną. Często może się jednak zdarzyć, że podczas jednoczesnego karmienia będzie miało miejsce silniejsze wydzielanie mleka - dzieci nie nadążają wtedy z łykaniem, krztuszą się i denerwują. Tak było na początku u mnie - próby jednoczesnego przystawiania Andrzejka i Kamilka kończyły się ich płaczem i marudzeniem, bo mleczko płynęło tak szybko, że dzieci nie nadążały łykać. Przystawienie dziecka do jednej piersi powodowało natychmiastowy wypływ mleka z drugiej piersi. To powodowało, że synkowie nie mogli odpoczywać przy jedzeniu, bo mleko płynęło dla nich zbyt szybko i nie nadążali z połykaniem. Wtedy rezygnowałam z jednoczesnego karmienia tak, aby każdy z nich mógł spokojnie possać w swoim tempie.

Czasem jednak dzieci robią się strasznie głodne w tym samym czasie - dla uspokojenia nerwów lepsze jest wtedy karmienie jednoczesne. Karmiąc bliźnięta powinnaś pamiętać o zmianie piersi - nie wolno przystawiać stale dziecka do jednej piersi, gdyż każde z dzieci ssie inaczej i inne może być pobudzanie laktacji. Aby nie wprowadzać zamieszania, staraj się zmieniać piersi każdego dnia.

Pozycje jednoczesnego karmienia bliźniąt
Emilka i Natalka
Emilka i Natalka - wcześniaczki

Ola i Zuzia
Ola i Zuzia - dwumiesięczne wcześniaczki
Filip i Łukasz
Filip i Łukasz - pełnia szczęścia

Nie ma idealnej pozycji do jednoczesnego karmienia bliźniąt. Każda mama musi sama poeksperymentować i wybrać dla siebie i swoich dzieci to, co im najbardziej będzie odpowiadać. Jeśli nie mamy poduszki do karmienia, pomocna może być zwinięta kołdra, albo zwykłe poduszki w dużych ilościach, którymi można podpierać dzieci i swoje ręce.
Istnieją trzy podstawowe pozycje do jednoczesnego karmienia bliźniąt:

  • Oboje spod pachy, na poduszce do karmienia lub zwykłych poduszkach (gdy dzieci są większe) - dzieci stykają się główkami, nóżki mają skierowane pod pachę mamy, rękami podtrzymujemy główki dzieci.
  • Oboje w pozycji klasycznej - gdy dzieci są malutkie układamy je wzdłuż naszego ciała, na krzyż, brzuszek jednego maluszka opiera się o mamę, a drugiego - o plecki brata lub siostry.
  • Jedno spod pachy, drugie w pozycji klasycznej - dla mnie była to bardzo wygodna metoda, gdy chłopcy mieli ok. pół roku. Jednego z nich kładłam wzdłuż swojego brzucha, a drugiemu opierałam główkę na brzuchu brata, kierując jego nóżki pod moją pachę.

Gdy dzieci są większe, pozycje dobieramy taką, jaka pasuje całej trójcej.

Gabrysia i Zuzia
7-miesięczne Gabrysia i Zuzia
Dokarmianie

Czasami konieczne jest dokarmianie dzieci (np. gdy jedno z dzieci jest w szpitalu, gdy mamy takie zalecenia od pediatry, bo dzieci słabo przybierają na wadze, albo po prostu chcemy trochę odpocząć i przekazać karmienie tatusiowi) - starajmy się w miarę możliwości nie używać na początku butelki. Przez 6 tygodni dokarmialiśmy chłopców strzykawką po palcu: "W tym celu dotykamy ust dziecka opuszką palca, raz górnej raz dolnej wargi. Gdy dziecko otworzy szeroko buzię i położy język pokrywając nim dolne dziąsła i wargę, podajemy do ssania palec, wsuwając go głęboko po języku do buzi dziecka. Opuszką palca skierowaną do góry wyczuwamy drobniutkie jak ziarnka pieprzu chrząstki na podniebieniu."1) Gdy dziecko zacznie ssać, wsuwamy mu do buzi końcówkę strzykawki i pomaleńku przyciskamy tłok. Jeśli dziecko przestaje ssać - przestajemy podawać pokarm, możemy też pobudzić malucha opuszką palca w podniebienie. Dzieci bardzo chętnie ssą palec - u nas była to najlepsza metoda na uspokojenie synków. Któregoś dnia wyszłam na moment na zakupy, zostawiając męża z całą listą spraw do załatwienia. Gdy wróciłam po pół godzinie, stał bezradny nad wózkiem, w rozkroku, z palcami w obu buziach, bo krzykacze oczywiście obudzili się chwilę po moim wyjściu i tylko w ten sposób tata mógł ich uspokoić.

Nie bardzo pamiętam pierwsze dni po powrocie do domu... nie prowadziłam pamiętnika - nie było kiedy... zapisywałam tylko pory karmienia.
Pierwszy raz zostałam z dziećmi sama w szpitalu, w pojedynczej salce, gdy chłopcy mieli raptem dwie doby. Oczywiście zaczęli płakać w tym samym czasie, nie umieli jeszcze dobrze ssać, ja nie umiałam ich nakarmić - brałam więc najpierw jednego do piersi, drugi leżał obok mnie i płakał, po kilku minutach zamieniałam ich, płacząc razem z nimi. Następnego dnia Sebastian poprosił o pomoc położną - stała nad nami godzinę, pastwiąc się nad moim biustem. Ale dzieci w końcu załapały, o co w tym chodzi. I zaczęła się przygoda! Bolało, nie powiem. Karmiłam chyba nieustannie... Tak wyglądały moje zapiski:

Andrzejek Kamilek
23.50 - pierś
0.45 - mleko
2.00 - pierś
4.00 - pierś
5.30 - pierś


8.45 - mleko
10.00 - mleko (7ml)
12.00 - pierś
15.30 - pierś
17.00 - pierś (+10 ml mleka)
19.45 - pierś (+15 ml mleka)
22.45 - pierś (+20 ml mleka)
0.45 - pierś (+15 ml mleka)

21.00 - pierś
0.10 - pierś
0.40 - mleko
2.00 - pierś
4.30 - pierś
7.00 - pierś
7.30 - pierś
9.30 - pierś
10.00 - mleko (7 ml)
13.00 - pierś
15.00 - pierś
17.30 - pierś
20.00 - pierś
22.10 - pierś
01.10 - pierś

Trzeba przyznać, że apetyt im dopisywał... w ciągu tej pierwszej wspólnej doby karmiłam ich 24 razy piersią i kilka razy strzykawką po palcu... Aby nie dać się zwariować i choć raz na jakiś czas przespać 4 godziny bez przerwy, odciągałam pokarm lub dokarmiałam mieszanką - nie butelką, nie... strzykawką po palcu. Przynajmniej tak długo, póki bąbelaski jadły jedną strzykawkę na jeden posiłek. Gdy zwiększyły sobie racje żywieniowe - przeszliśmy na butlę. Szłam spać o godz. 21 - przy dzieciaczkach czuwał tatuś (siedząc przy komputerze, bąbelki zaś spały słodko w wózku lub na fotelach u niego). Dzięki wieczornemu dokarmianiu dzieci przez tatusia nie padałam rano na twarz i miałam więcej zapału i optymizmu. Bynajmniej nie zmniejszyło to laktacji.
Karmienie strzykawką po palcu spowodowało, że dzieci nie przyzwyczaiły się do butelki, nauczyły się porządnie ssać i tak zasmakowały w piersi, że nawet butelka z mieszanką nie mogła ich odgonić od cycusia. Na butelkę przestawiliśmy się w momencie, gdy chłopcy pochłaniali na jeden posiłek 3 pełne strzykawki mleka. W naszym przypadku najczęściej dokarmialiśmy moim odciągniętym pokarmem. Przystawiałam dzieci do obu piersi, a po karmieniu odciągałam z piersi resztę pokarmu. Czasem konieczne było odczekanie godzinę po karmieniu. Pobudzało to laktację, a mnie dawało pewien zapas mleka, którym tata mógł nakarmić dzieci wieczorem, gdy ja kładłam się. Jedno takie karmienie dzieci butelką przez męża dawało mi ok. 4 godzin nieprzerwanego snu, co zwłaszcza na początku było rzeczą nieocenioną. Przez te kilka godzin piersi produkowały odpowiednią ilość mleka i podczas kolejnego karmienia dzieci znów były najedzone. Ratowałam się w ten sposób przez wiele miesięcy. Dzięki wieczornemu dokarmianiu dzieci byłam rano w miarę wypoczęta i miałam więcej zapału i optymizmu. Bynajmniej nie zmniejszyło to laktacji - po roku moje dzieci nadal były karmione piersią ok. 4 razy na dobę. Co prawda od dawna jadły zupy i kanapki i różne inne rzeczy, cycuś był jednak podstawowym "lekarstwem" na przeciwności losu i zły humorek.

Czy uda się wykarmić dwójkę bez dokarmiania?

Są takie mamy, które nigdy nie podawały dzieciom ani butelki, ani strzykawki. Karmiły tylko piersią przez pełne 6 miesięcy. Jak więc widać - jest to jak najbardziej możliwe. To jednak twoja decyzja. Nie powinnaś dać się tyranizować ani mamie, która - przerażona widokiem swojej córki spędzającej całe doby na karmieniu - będzie cię przekonywać do podania dzieciom butli, ani doradcy laktacyjnemu, który będzie cię zmuszać do karmienia wyłącznie piersią. Sama musisz podjąć decyzję, czy masz siłę i wystarczająco dużo samozaparcia, aby karmić dzieci tylko piersią. Jak pisałam, dokarmialiśmy chłopców głównie moim pokarmem. Pierwsze podanie mieszanki, gdy mieli 6 tygodni (wcześniej dostawali mieszankę tylko w szpitalu), gorzko opłakałam, robiąc sobie wyrzuty, że jestem wyrodna matka... A potem - może także dzięki temu, że byłam wyspana? - karmiłam ich w sumie przez 16 miesięcy.

Jeśli chcecie poczytać o prawdach i mitach dotyczących karmienia piersią, zajrzyjcie tutaj.

1) Magdalena Nehring-Gugulska "Warto karmić piersią"

Copyright © 2003-2019 blizniaki.net.

Użytkownicy portalu nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia właściciela strony.
Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody właściciela strony.