"Podwójny Uśmiech"
Menu
Subskrypcja


Wyszukiwarka


System zarządzania treścią dostarczyła firma Hyh - tworzenie i projektowanie stron Katowice.

Wychowywanie bliźniąt

Rozdzielać czy nie?

Wielu osobom może się wydawać, że skoro bliźnięta od poczęcia są razem i już w brzuchu mamy czują swoją obecność - zawsze będą chciały być blisko siebie. Niektórzy z nas w ten sposób argumentują zakup jednego tylko łóżeczka dla dzieci (pisałam o tym już w rozdziale o wyprawce) - bliźnięta śpią spokojniej, gdy czują swoją bliskość - u nas też tak było.

Ostatnio coraz częściej zastanawiamy się nad rozdzielaniem Andrzejka i Kamilka - czy powinni mieć odrębne pokoje, czy sensowne są pojedyncze wizyty u lekarzy, zapewnianie im różnych atrakcji i oddzielne spędzanie czasu. Nawet jeśli może nam się to wydawać barbarzyństwem i początkowo będzie bardzo trudne, kiedyś przecież musi jednak nastąpić.

Pokój tylko wspólny?

Odrębne pokoje dla bliźniąt wydawały mi się zawsze idiotycznym pomysłem - przecież oni i tak zwykle robią to samo i wspólnie się bawią. Gdy byli młodsi - jeden bez drugiego nigdzie się nie ruszał. Teraz też nie chcą spać sami w pokoju - gdy podczas choroby chciałam zabrać Andrzeja do swojego łóżka, Kamil zdecydowanie odmówił pozostania sam w pokoju. Myślę, że przez najbliższych kilka lat problem odrębnych pokoi nie będzie nas dotyczył. Może będziemy musieli się nad tym zastanowić, gdy chłopcy osiągną wiek nastoletni - na razie jednak wydzieliliśmy dla każdego własne miejsca do spania i półki w szafie. Z pewnym rozbawieniem czytam zachodnie poradniki, w których wyraźnie wskazuje się na konieczność przydzielenia każdemu z dzieci własnego pokoju. W polskich warunkach lokalowych raczej trudno doradzać rodzicom przydzielanie dzieciom różnych pokoi - wiele mieszkań jest na to po prostu zbyt małych, a rodzin z dużymi domami tak często się nie spotyka. Jeśli nie macie możliwości lokalowych, ani nie jesteście przekonani do pomysłu odrębnych pokoi dla swoich bliźniąt, postarajcie się przynajmniej wydzielić dzieciom własny kąt:

  • jeśli pokój jest tak mały, że nie starcza miejsca na odrębne łóżka, biurka i szafki, jednym z pomysłów może być łóżko piętrowe - my obawialiśmy się jednak, że chłopcy nieustannie będą się kłócić o to, który z nich ma spać na górze. Wiem jednak, że u niektórych bliźniąt rozwiązanie takie nieźle się sprawdza. Dostępne są też wysokie łóżka, pod którymi mieści się biureczko lub szafa, a także miejsce do zabawy. Jest to pewien pomysł na zwiększenie powierzchni pokoju.
  • ustawcie meble w pokoju tak, aby każde z dzieci miało swój obszar, za który będzie odpowiedzialne (także za porządek w nim) - w naszym przypadku Andrzejek i Kamilek mają na razie tylko swoje własne tapczany; szafki, stolik - są wspólne. Natomiast w szafie wydzieliłam każdemu własną półeczkę (jest to jednak głównie ułatwienie dla mnie). Chłopcy mają też swoje szuflady w szafeczce i bardzo tego pilnują. Zabawki, także te „osobiste” i należące tylko do jednego z nich lądują we wspólnych skrzynkach. Nie wiem natomiast, czy kiedyś będą mieli oddzielne pokoje - na razie ani oni tego nie potrzebują, ani też nie mamy dodatkowego pokoju.

Wyjścia tylko razem?

Podstawowym argumentem przeciwko rozdzielaniu bliźniąt jest fakt, że dzieci tęsknią za sobą i są smutne. Ponadto często jest to utrudnione logistycznie, gdyż nie zawsze mamy możliwość zapewnienia im odrębnej opieki i różnych atrakcji. Po trzecie - rozdzielanie dzieci zdecydowanie komplikuje nam życie. Gdy proponuję Andrzejkowi i Kamilkowi, że pójdę na zakupy tylko z jednym, a drugi zostanie w domu i pobawi się z tatą, bardzo głośno protestują. Nawet jeśli jednemu z nich propozycja ta wydaje się atrakcyjna - najczęściej drugi nie chce o tym w ogóle słyszeć... Aby nie dopuścić do histerii i nie komplikować sobie życia, nie nalegam. Z drugiej strony wiem jednak, że krótkotrwały odpoczynek od siebie dobrze robi moim bliźniętom. Ważne jest też, żeby dzieci mogły spędzać trochę czasu z jednym z rodziców sam na sam, aby chociaż przez pewien czas nie musiały się dzielić. Rzadko nam się to udaje - wiem jednak, że gdy między Andrzejkiem i Kamilkiem zaczyna dochodzić do rękoczynów i utarczek słownych - jednego z nich trzeba zabrać na spacer.

Chorowanie bliźniąt

Choroby nie są tematem typowo bliźniaczym, są jednak związane z problemem rozdzielania bliźniąt i ewentualnego izolowania chorego dziecka. W przypadku choroby jednego z bliźniąt rozdzielanie dzieci nie ma większego sensu - nawet jeśli bardzo będziemy się starać, dzieci i tak wymienią się łyżeczkami czy choćby smoczkami. Przy pierwszej chorobie Andrzejka i Kamilka, gdy jeden z nich był zdrowy, dawałam im inne butelki z herbatką, karmiłam inną łyżeczką. Efekt był tylko taki, że chłopcy natychmiast wymieniali się butelkami, aby sprawdzić, czy brat nie ma czegoś lepszego. Dlatego też bardzo szybko zaprzestałam tej metody.
Bliźnięta i tak bardzo rzadko chorują oddzielnie. Co prawda jednocześnie chora dwójka może nas początkowo przerazić, zwłaszcza przy problemach żołądkowych, kiedy naprawdę ciężko jest zajmować się nimi w tym samym czasie, jest to jednak mimo wszystko najlepsza z możliwych opcji, gdyż w ten sposób dość szybko uporamy się z choróbskiem. Ponadto nie mamy problemu z nudzącym się zdrowym dzieckiem, gdy mama musi zajmować się tym chorym, które na dodatek nie ma ochoty na zabawę z rozpieranym energią rodzeństwem. Dlatego też w przypadku chorób nie izolujcie dzieci, a raczej starajcie się, aby jak najszybciej się od siebie zaraziły (wspólne łyżki, widelce, butelki) - wtedy po kilku dniach jest po chorobie. Nasz najgorszy maraton chorób przeżyliśmy rok temu, kiedy to chłopcy najpierw jednocześnie przechodzili przez zapalenie płuc, a następnie Kamilek dostał ospy wietrznej. U Andrzejka, który nie zaraził się ospą w przedszkolu, a dopiero w domu od brata, czekaliśmy a wysyp choroby pełne 14 dni. Tym sposobem chłopcy chorowali 5 tygodni. Wysłanie jednego z nich do przedszkola jest trudne logistycznie - nie ma go bowiem kto odebrać, gdyż tata siedzi w tym czasie w domu z chorym dzieckiem. Ponadto Andrzej i Kamil rzadko są tak obłożnie chorzy, aby nie mogli się bawić - a wtedy chore dziecko nie ma kompana do zabawy i przeżywa swoją chorobę jeszcze ciężej. Rozdzieliliśmy ich jeden jedyny raz, ale o tym napiszę trochę później.

Nie wszystkie choroby muszą występować u obojga bliźniąt. Np. tylko jedno z nich może być alergikiem, tylko jedno może mieć kolkę. Andrzejek miał przez kilka miesięcy objawy alergii pokarmowej. Kamilek był co prawda zdrowy, ale i tak dotknęła go dieta, jako że byli wtedy karmieni piersią, a ja nie jadłam żadnego nabiału. Poza tym kupowaliśmy też tylko jeden rodzaj mieszanki. Kamilek natomiast jest uczulony na jakieś pyłki, czego nie obserwujemy u Andrzejka, którego dla odmiany często uczulają proszki do prania.

Czasami rozdzielanie chorych bliźniąt jest konieczne - mam tu na myśli głównie wizyty u lekarza oraz wizyty w szpitalach. Bliźnięta co prawda najczęściej chorują jednocześnie (albo jedno zaraża się od drugiego) - ważne jest więc, aby lekarz wiedział o tym, iż jego mały pacjent ma bliźniacze rodzeństwo. Dzieci, które wzajemnie się nakręcają i płaczą, gdy słyszą płacz brata lub siostry, utrudniają niestety badanie, a rozmowę z lekarzem czynią wręcz niemożliwą. Wtedy jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest wizyta u lekarza z jednym dzieckiem. Z drugiej strony u nas Andrzej nie da się lekarzowi zbadać, jeśli Kamila nie ma obok - obaj dokładnie kontrolują, czy brat ma wykonywane te same badania i bardzo tego pilnują. Nasz lekarz, do którego chodzimy od prawie dwóch lat, wie doskonale, że najpóźniej za 2 dni chorować będzie także drugi delikwent i od razu bada obydwu i przepisuje podwójne ilości lekarstw.

Rozdzielanie bliźniąt jest sprawą dyskusyjną, w dużym stopniu zależy bowiem nie tylko od przekonań rodziców, ale i od nastawienia dzieci. Wydaje mi się, że rozdzielanie nie powinno być wymuszane - jeśli wasze dzieci stanowczo przeciwko temu protestują, albo jedno z nich zostaje w domu z płaczem - odczekajcie trochę. Gdy dzieci podrosną, może będą miały odmienne zainteresowania, a wtedy chwilowy odpoczynek od siebie nie będzie już wymuszony. Starajcie się po prostu od czasu do czasu zaproponować dzieciom inne atrakcje - może nadejdzie taki dzień, kiedy przystaną na nie z ochotą i będą się rozkoszować tym, że mają rodzica tylko dla siebie. Ważne jest też, aby atrakcje oferowane każdemu z nich były równoważne - gdy jedno z dzieci ma iść na basen, a drugie zostaje w domu - na pewno nie obędzie się bez rozczarowania.

Ostatnio zauważam, że Andrzej i Kamil coraz częściej zajmują się czymś innym - jeden bawi się w pokoju kolejką czy samochodem, drugi - z zapałem rysuje w kuchni albo czyta ze mną książeczki. Minął już czas, kiedy chłopcy musieli zawsze robić dokładnie to samo. Taki chwilowy odpoczynek od siebie - ale w zasięgu wzroku lub słuchu - może być pewnym rozwiązaniem dla bliźniąt, które są stanowczo przeciwne rozdzielaniu na dłużej.

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

Rozdzielanie bliźniąt
Czy uważasz, że bliźnięta powinno się rozdzielać?
Tak
Raczej tak
Tak, jeśli tego chcą
Raczej nie
Absolutnie nie

Copyright © 2003-2019 blizniaki.net.

Użytkownicy portalu nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia właściciela strony.
Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody właściciela strony.